POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (2533) z dnia 2005-12-10; s. 18

Komentarze

Mariusz Janicki

Celny strzał w stopę

Sprawa ułaskawienia Sobotki stawia w trudnej sytuacji także zwolenników prezydenta

Aleksander Kwaśniewski przez dziesięć lat kończącej się prezydentury dał wielokrotnie dowody swojej nieprzeciętnej zręczności politycznej i – rzec można – socjotechnicznej. Unikał działań, które jednoznacznie kojarzyłyby go z politycznym matecznikiem, czyli SLD. Dlatego dziwi rozpoczęcie procedury ułaskawieniowej wobec Zbigniewa Sobotki. Wygląda to, jakby prezydent z pełnym rozmysłem, dokładnie celując, sam sobie strzelił w stopę. Nie mógł się spodziewać niczego innego niż powszechnego oburzenia. I nie chodzi tu tylko o etatowych jego przeciwników. Także ludzi zasadniczo mu przychylnych postawił w trudnej sytuacji.

Oczywiście mógł, a nawet powinien zająć się wnioskiem Sobotki. Mówi o tym art. 565 par. 2 kpk: „Prośbę o ułaskawienie skierowaną bezpośrednio do Prezydenta RP przekazuje się Prokuratorowi Generalnemu w celu nadania jej biegu”. Wszystko jest zgodne z prawem, decyzji jeszcze nie ma, ewentualne ułaskawienie nie musi być całkowite – możliwe jest np. tylko zawieszenie kary więzienia. Istotne jest jednak to, że nadał sprawie tryb nadzwyczajny, zwany prezydenckim, który nie wymaga opinii są...