POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 32 (2717) z dnia 2009-08-08; s. 46-48

Kultura

Dorota Szwarcman

Chopin do szuflady

Coraz rzadziej słyszy się muzykę Chopina na estradach świata, z wyjątkiem krajów azjatyckich, gdzie wciąż otoczona jest kultem. Czy dla dzisiejszych pianistów jest zbyt trudna?

Kryzys w dziedzinie chopinistyki można zauważyć chociażby śledząc historię warszawskich konkursów. Coraz rzadziej pojawiają się na nich młodzi pianiści wielkiego formatu. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wielkie osobowości brały udział w poprzednich edycjach, jak przenikliwe i głębokie były ich interpretacje Chopina. Ograniczając się do kilku konkursów powojennych: Vladimir Ashkenazy, Fou Ts’ong, Andrzej Czajkowski, Maurizio Pollini, Martha Argerich, Garrick Ohlsson, Krystian Zimerman... długo by wymieniać.

Od kilku edycji poziom systematycznie spadał, w 1990 r. i 1995 r. nie przyznano nawet pierwszej nagrody, a w 2000 r. otrzymał ją Chińczyk Yundi Li, zdecydowanie na wyrost. Trochę dlatego, że nie wypadało na trzecim z rzędu konkursie nie wyłonić zwycięzcy, a trochę, by nagrodzić najnowszy azjatycki chopinowski boom. To, że młody pianista nie spełnił pokładanych w nim nadziei, widać już dziś – na niedawnym koncercie w Warszawie grał nieporządnie i nieciekawie. Firma Deutsche Grammophon, zwykle łowiąca konkursowych triumfatorów, nie podpisała z nim kolejnego kontraktu płytowego.

Gra dla CV

...