POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 46 (3085) z dnia 2016-11-08; s. 30-32

Społeczeństwo

Edyta Gietka

Chwała Bychawy

Kiedy astronauta Dżef zobaczył tutejszą gminę z kosmosu, aż oniemiał z wrażenia.

W Bychawie od dwóch miesięcy mówi się o nim Pan Dżef. Chodzi o pułkownika Jeffa Williamsa, amerykańskiego astronautę międzynarodowej sławy, który podczas misji kosmicznej w czasie wolnym od zajęć dla NASA (bo chyba tak jak na Ziemi musi mieć ustawowe przerwy), pstryknął zdjęcie Bychawie z 4 tys. km w pionie i – gdyby nie stan nieważkości – usiadłby z wrażenia. Rozemocjonowany pejzażem wrzucił go na Instagram, gdzie uwiecznia najładniejsze landszafty widziane z wysoka, z dopiskiem, że czegoś podobnego nie widział nigdy w życiu.

Choć jako posiadacz rekordu Guinnessa w liczbie dni spędzonych w kosmosie (567), orbitujący od tylu lat, oglądał już z góry niejedno: mrozy Grenlandii, rafy Bahamów, smog nad Sierra Nevada, dymiącą Etnę. Na pewno mógłby powiedzieć, iż kula ziemska spowszedniała mu. A jednak.

Bychawa, przypominająca z wysoka obrazy kubistów, zaskoczona urodą własną, jak Miss Polonia po ogłoszeniu wyników, otrząsnąwszy się z szoku, zaczęła patrzeć na siebie samą jakby z perspektywy, dochodząc do wniosków, o których poniżej.