POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 30 (3069) z dnia 2016-07-20; s. 48-50

Świat

Justyna Prus

Ciała cara

Jeśli rosyjscy lekkoatleci nie wystąpią na olimpiadzie w Rio, to nawet lepiej dla Kremla. Władze będą mogły zewrzeć szyki narodu i kolejny raz wskazać wroga.

Podczas ostatnich igrzysk w Londynie skoczkini w dal Daria Kliszyna dzierżyła miano najpiękniejszej lekkoatletki. Dzisiaj – według rosyjskich trolli też jest „naj”, ale inaczej – najbardziej podła, najbardziej zdradziecka.

Kliszyna to jedyna rosyjska lekkoatletka, która do ubiegłego tygodnia została dopuszczona do startu w igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro przez Międzynarodowe Stowarzyszenia Federacji Lekkoatletycznych (IAAF). O losach jej kilkudziesięciu kolegów w tych dniach decyduje sąd arbitrażowy w Lozannie. To pokłosie skandalu dopingowego, który wybuchł pod koniec ubiegłego roku i doprowadził do grupowego wykluczenia rosyjskich lekkoatletów z międzynarodowych zawodów, włącznie z igrzyskami.

Po ogłoszeniu decyzji IAAF o dopuszczeniu Kliszynej na jej facebookowym profilu zawrzało. Internauci zarzucają jej sprzedanie kolegów, udział w spisku, wkupienie w łaski IAAF. Najcięższy zarzut to jednak zgoda na udział w igrzyskach pod neutralną olimpijską flagą. Ktoś napisał: „zrezygnować z własnej flagi – to hańba dla sportowca”. Trzeba przyznać, że choć fala hejtu jest ogromna, nie brakuje również głosów ...