POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 6 (3097) z dnia 2017-02-08; s. 29-31

Społeczeństwo

Elżbieta Turlej

Ciało i sprawiedliwość

Chirurg wystukuje na telefonie numer komórki pacjenta. Mówi: pakuj się, mamy dla ciebie rękę. I tak w polskim szpitalu doszło do rewolucyjnej operacji.

W szkole i na podwórku był „tym Piotrkiem bez lewej dłoni”, co to zamiast palców ma kikut z pięcioma wypustkami. Ewelina, jego młodsza siostra, pamięta, że kiedy „szli na Zamość”, łapała go za tę – jak mówi – rączkę. Byle nikt nie widział, nie wyśmiewał, nie komentował. Niewiele to dawało, więc nauczył się bronić. Rosły i silny bił tych, którzy się wyśmiewali. Zimą chodził w za dużych koszulach, z jednym rękawem zasłaniającym kikut. Wiosną chował rączkę w kieszeni. W końcu przestał się ukrywać, a ludzie przywykli.

Ale Ewelina nie rozumiała, dlaczego właśnie na niego padło? Różne były wyjaśnienia. Lekarze mówili: amelia kończyny górnej. Brak kości, zamiast palców konglomerat tkanek miękkich ruchomych w obrębie kikuta. Wada wrodzona, nic z tym nie można zrobić. Ksiądz wyjaśniał: takie są wyroki boskie. Lepiej z nimi nie dyskutować, tylko przyjąć z pokorą, żyć dalej. Koledzy z podstawówki, liceum, a ...