POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 22 (2606) z dnia 2007-06-02; s. 56-57

Świat

Adam SzostkiewiczAgnieszka Mazurczyk  [wsp.]

Ciemna strona półksiężyca

W Turcji wszystko wygląda trochę inaczej, niż nam się na ogół wydaje.

Stambuł, Ankara, Samsun – w Turcji nie ustają masowe marsze i wiece w obronie świeckiej republiki. Morze flag narodowych, jakby państwu groziło śmiertelne niebezpieczeństwo. W światowych mediach konflikt przedstawia się jako starcie dwóch Turcji, dwóch pomysłów na państwo. Z jednej strony politycznej barykady są zwolennicy rządzącej partii premiera Recepa Erdogana, byłego mera Stambułu, z drugiej – obrońcy świeckiego modelu państwa. W Turcji toczy się więc walka o duszę narodu i kształt państwa między religijną prawicą a liberalną lewicą. Jest to obraz kuszący wyrazistością, ale uproszczony.

Partia Erdogana nazywa się Adalet ve Kalkinma Partisi, w skrócie AKP; po polsku – Sprawiedliwość i Rozwój. Działa od 2001 r. Powstała z frakcji reformistów skupionych w Partii Dobrobytu, która krótko rządziła Turcją w 1996 r., a została zdelegalizowana w 2000 r. pod zarzutem, że podważa świecki charakter państwa.

W mediach często nazywa się partię Erdogana islamistyczną, co sugeruje powiązania z ...