POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 26 (3216) z dnia 2019-06-26; s. 28-30

Społeczeństwo

Mariusz Sepioło

Cień Jasnej Góry

Narodowcy idą na Jasną Górę do „kochanej Matki”, która przecież nikogo nie odrzuca. Ale gdy opodal klasztoru pojawia się Marsz Równości, krzyczą, że to nie miejsce dla „pedałów”.

Płot jest koloru zielonordzawego. Za płotem mężczyźni: młodzi, ubrani sportowo, bojowo nastawieni, kierują w stronę idących środkowe palce. Skandują jeden przez drugiego: „wypier...ać”. Łatwo mogliby ten płot przeskoczyć, ale nie chcą, ograniczają się do krzyku. Za plecami mają park jasnogórski.

Po drugiej stronie płotu jest deptak, którym idzie Marsz Równości. Odpowiada drugiej stronie hasłem „Kolorowa Częstochowa”. Maszerujący na ramionach mają wieńce we wszystkich kolorach tęczy. Trasa wiedzie spod Jasnej Góry, przez centrum miasta i z powrotem do klasztoru.

Tego dnia po dwóch stronach zielonego ogrodzenia spotykają się dwie Polski.

Ale tylko jedna z nich na Jasnej Górze jest u siebie.

Charakter modlitewny

W pierwszych szeregach marszu idą ludzie ze stowarzyszenia Demokratyczna RP. Jego członkowie od dawna są znani środowiskom narodowym – bo dokumentują wszystko, co dzieje się na Jasnej Górze, uczestniczą w pielgrzymkach narodowców i kibiców. Nie chcą tu nacjonalistycznych haseł. W 2018 r. napisali list do o. Mariana Waligóry. Apelowali, by „klasztor ...