POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 33 (2567) z dnia 2006-08-19; s. 4-12

Raport

Jacek Żakowski

Cierpnie skóra

Ostatnie wydarzenia w Londynie pokazały, że pięć lat po 11 września Zachód nie jest bezpieczny. Dlaczego, mimo gigantycznych nakładów, nie możemy sobie zapewnić spokoju? Skąd się biorą niebezpieczeństwa, przed którymi stoimy? Jaka jest ich natura i skala? W jaki sposób możemy je ograniczyć? Jak Polska powinna dbać o swoje bezpieczeństwo? Na te pytania w rozmowie z Jackiem Żakowskim odpowiada prof. Zbigniew Brzeziński.

Jacek Żakowski: – Atak Izraela na Liban w niewiadomą przyszłość odsuwa perspektywę pokoju na Bliskim Wschodzie. Donald Rumsfeld przyznaje, że Irak jest na skraju niemożliwej do opanowania wojny domowej. Nikt nie kontroluje sytuacji w Afganistanie. Iran gra Zachodowi na nosie i dalej buduje bombę atomową. Korea podobnie. Prezydent Chavez zawiera sojusz z Białorusią i w nosie ma krytykę Zachodu. W Ameryce Łacińskiej Wenezuela, Kuba, Boliwia i w dużym stopniu Brazylia tworzą rosnący w siłę antyamerykański sojusz. Rosja przestała być wrażliwa na naciski Zachodu. Indie zbliżyły się do Ameryki, ale za cenę amerykańskiej pomocy w zbrojeniach nuklearnych, co narusza traktat o nierozprzestrzenianiu broni atomowej i irytuje Chińczyków. Chiny zbliżają się do Rosji i wspólnie organizują manewry przypominające inwazję na Tajwan. Europa nie może się zdecydować, jaka ma być przyszłość sojuszu atlantyckiego ani nawet co ma począć z samą sobą. Cena ropy podbijana przez polityczne napięcie zbliża się do poziomu groźnego dla światowej gospodarki, a logika cykli gospodarczych sprawia, że Ameryka już zdaje ...

Zbigniew Brzeziński to – obok Jana Pawła II i Lecha Wałęsy – jeden z trzech Polaków, którzy wywarli istotny wpływ na los świata w drugiej połowie XX w. Urodzony w Warszawie (1928 r.), wojnę spędził w Kanadzie, gdzie jego ojciec był konsulem. Doktor nauk politycznych Uniwersytetu Harvarda. W latach 60. był doradcą amerykańskich administracji Johnsona i Kennedy’ego oraz doradcą do spraw międzynarodowych wiceprezydenta Huberta Humpreya. W 1973 r. stworzył Komisję Trójstronną – nieformalną organizację politycznych i intelektualnych osobistości z Europy, Japonii i USA. Od 1974 do 1981 r. mimo opinii „jastrzębia” był głównym doradcą do spraw międzynarodowych Jimmy’ego Cartera – najpierw jako kandydata, a potem jako prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jako doradca prezydenta do spraw bezpieczeństwa narodowego uczynił z praw człowieka główne narzędzie amerykańskiej dyplomacji. Opinię „jastrzębia” potwierdził intensywnie zabiegając o amerykańską pomoc dla afgańskich mudżahedinów walczących z Armią Czerwoną. Inspirował też poparcie dla opozycji w krajach bloku sowieckiego i dla Solidarności w Polsce.

Po polsku ukazało się kilkanaście jego książek. Ostatnio „Wybór: dominacja czy przywództwo”, Znak 2004.

Czekanie na Syna Bożego

Zgodnie z interpretacją Starego Testamentu, stosowaną przez tzw. nowych chrześcijan (new-born Christians), do których należy m.in. prezydent Bush, finałem dziejów będzie Armagedon, czyli walka Chrystusa z Antychrystem, którą Chrystus wygra, po czym niezwłocznie nastąpi zbawienie wierzących i stracenie niewierzących. Wierzy w to ok. 40 proc. Amerykanów. Około 20 proc. Amerykanów wierzy, że finał jest bliski i Antychryst jest już na ziemi. Aby mogła rozegrać się finałowa walka, na ziemię musi jednak powrócić Syn Boży. To, według tych przekonań, stanie się dopiero wtedy, gdy Żydzi odbudują Świątynię Salomona w Jerozolimie. Odbudowa świątyni będzie zaś możliwa dopiero, gdy Izrael będzie bezpieczny w swoich granicach.