POLITYKA

Czwartek, 23 listopada 2017

Polityka - nr 5 (5) z dnia 2016-05-11; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 22. Dusza i ciało; s. 34-35

Piękno i seks

Magdalena Strzałkowska

Ciężar nietknięcia

Dziewictwo: dlaczego „ten pierwszy raz” obwarowany jest tyloma sprzecznymi zakazami i nakazami

Decyzja o zachowaniu lub utracie dziewictwa wydaje się wyłącznie kwestią indywidualnego wyboru. Anna Zawadzka w książce „Ten pierwszy raz. Konstruowanie heteroseksualności” pokazuje, że jest inaczej. Dziewictwo to fakt kulturowy i społeczny – stwierdza. A rozstanie się z nim jest obwarowane wieloma normami i przekazami, które są ze sobą sprzeczne.

Grzech czy obciach

Kościół katolicki traktuje dziewictwo w kategoriach daru, który kobieta oddaje Jezusowi (poprzez celibat) lub mężowi (poprzez małżeństwo). Jego utrata przed ślubem jest więc według niego grzechem. Również w popularnych serialach analizowanych przez Zawadzką matki radzą córkom, by wstrzymały się z pierwszym kontaktem seksualnym do ślubu, bo inaczej chłopcy przestaną je szanować i zostaną uznane za rozwiązłe, co da otoczeniu prawo do traktowania ich lekceważąco.

Czasopisma młodzieżowe ukazują z kolei dziewictwo jako problem do wyeliminowania. Pozbycie się go ma być wyzwaniem, które trzeba zrealizować w miarę szybko, żeby uniknąć „obciachu”. W podobny sposób traktują sprawę grupy rówieśnicze. Intymne historie, omawiane i analizowane w gronie dziewczyn, stają się narzędziem ustanawiania wśród nich hierarchii. Utrata dziewictwa lub zbyt długie jego zachowanie mogą być powodem wywyższenia lub poniżenia.

Poradniki oraz wskazówki lekarzy i seksuologów także ukazują pierwszy seks jako wyzwanie, z tą różnicą, że muszą mu sprostać oboje partnerzy. I dają obraz nie tyle tego, jak będzie, ile tego, jak powinno być. Utrata dziewictwa staje się zatem wydarzeniem, które może narazić na kompromitację.

Anna Zawadzka zwraca uwagę, że w żadnym z tych przekazów nie ma mowy o tym, jak dziewczyna czy kobieta się czuje. Jest za to wiele o tym, jak czuć się powinna i co ma zrobić, żeby sprostać oczekiwaniom. „Wszystkie te źródła nie zdają się być zainteresowane dostosowaniem przekazu do potrzeb dziewczyn i kobiet – pisze. – Przeciwnie: zmuszają odbiorczynie, by dostosowały swe przyszłe doświadczenie do warunków, jakie źródła te podyktują. Zachowanie afirmowane przez Kościół katolicki będzie powodem drwin ze strony pism dla nastolatek, zachowanie potępione przez rodziców okaże się przedmiotem zazdrości koleżanek, zachowanie pochwalane przez katechetkę zostanie zganione przez ginekologa. Ta całkowita okupacja znaczeniowa kobiecej seksualności stawia kobiety w sytuacji bez wyjścia. Bez względu na decyzję, jaką podejmą, narażają się na negatywną ocenę, napiętnowanie i obelgi”.

Dziwka czy święta

Utratę dziewictwa przedstawia Zawadzka jako rodzaj społecznego rytuału, który ma podkreślać przejście dziewczyny ze statusu dziecka do statusu osoby dorosłej płci żeńskiej. Na straży tej sekwencji zostały ustawione dwa znaki ostrzegawcze – figura świętej oraz figura dziwki.

Pierwszą obrazuje w naszej kulturze Matka Boska. Jest to oczywiście wzór niemożliwy do zrealizowania, bo dziewictwo i macierzyństwo wykluczają się wzajemnie. Realnie istniejąca kobieta, nie podejmując życia seksualnego, nie zrealizuje wzorca macierzyństwa, co wciąż jeszcze naraża ją na społeczny ostracyzm. Dostaje łatkę dziwaczki, mówi się o niej, że jest zacofana i niedzisiejsza albo że po prostu nikt jej nie chciał. Kobieta prowadząca bogate życie seksualne to zaś szmata, wywłoka, puszczalska. Tę sytuację dobrze określa ukuty przez Pierre’a Bourdieu termin podwójne wiązanie, w tym przypadku oznaczający równanie: chcesz realizować potrzeby seksualne – będziesz dziwką, chcesz być szanowana – płacisz mianem cnotki. „Dziewictwo to ogniwo, w którym kumulują się kulturowe stereotypy dotyczące kobiecej seksualności. I właśnie dlatego kumuluje się w nich także społeczna kontrola” – podsumowuje Zawadzka.

Problem nasila fakt, że wybór odpowiedniego momentu na rozpoczęcie życia seksualnego jest kulturowo niedookreślony. Nikt nie powie dziewczynie jasno, że to już. Może ona polegać jedynie na własnym wyczuciu, obciążając decyzję o pierwszym seksie bagażem niepokoju i lęku.

Rozmówczynie Anny Zawadzkiej, które patrzyły na dziewictwo jako na niesłychaną wartość i pragnęły stracić je z mężczyzną, którego kochają, z czasem pozbywały się tego przekonania i odczuwały „przenoszone” dziewictwo jako ciężar. Zbyt długie pozostawanie dziewicą oznacza brak pewnej kulturowej kompetencji, jaką jest znajomość określonych seksualnych zachowań. W pewnym wieku to już śmieszne, mówiły. Pozbywając się dziewictwa po trzydziestce, często z kimś przypadkowym, czuły ulgę, że to się wreszcie odbyło.

Pierwszy czy przełomowy

„Fałda skóry, bez znaczenia”. „Dla mnie dziewictwo jest to temat społeczny. Wynalezione pojęcie, ażeby mieć kontrolę nad kobietami”. „Co to znaczy dziewictwo? Ja to rozumiem jako kategorię fizjologiczno-biologiczną. Nie patrzę na to jako na stan duszy”. Te fragmenty wywiadów dowodzą, że być może dobrym sposobem na uwolnienie się od owych napięć i lęków byłoby przedefiniowanie jego pojęcia.

W książce „Wagina” Catherine Blackledge pisze, że „z powodu owej cienkiej ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Anna Zawadzka „Ten pierwszy raz. Konstruowanie heteroseksualności”, wydana w Warszawie w 2015 r. (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, wydanie 1). Autorka, socjolożka, redaktorka i reżyserka, pracuje w Instytucie Slawistyki Polskiej Akademii Nauk oraz pracowni badawczej Archiwum Etnograficzne. Zajmuje się analizą polskich dyskursów prawomocnych ze szczególnym uwzględnieniem takich motywów, jak: antysemityzm, antykomunizm i antyfeminizm. Prowadziła zajęcia na Gender Studies w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych UW. Sekretarz redakcji pisma „Studia Litteraria et Historica”. Współredaktorka kwartalnika kulturalno-politycznego „Bez Dogmatu”. Reżyserka filmu dokumentalnego „Żydokomuna”.