POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 10 (3151) z dnia 2018-03-07; s. 42-44

Świat

Mariusz Zawadzki

Co oni sobie myślą

Polacy byli gorsi niż Niemcy – uważa wielu Izraelczyków. To zresztą jedyny chyba narodowy stereotyp, z którym się w tym kraju nie walczy.

W najnowszej awanturze polsko-żydowskiej padło wiele mocnych słów i oskarżeń, ale nie zmieniły one jednego: inwazja polskich turystów na Izrael trwa. W hotelach i na plażach w Ejlacie, słonecznych nawet w zimie, język polski słychać wszędzie. Nie ma innego takiego ciepłego miejsca na świecie, gdzie można przenieść się ze skutej mrozem Polski za 150 zł (tyle kosztują obecnie najtańsze bilety w dwie strony z Warszawy czy Gdańska do Ejlatu). A za tę cenę są przecież jeszcze piękne rafy, bajecznie kolorowe ryby, no i Jerozolima – w odległości czterech godzin jazdy autobusem lub wynajętym autem.

Nic więc dziwnego, że również w stolicy Izraela „naszych” jest chyba więcej niż gości z innych krajów Europy. To subiektywne wrażenie, ale podzielane przez jerozolimskich handlarzy dewocjonaliami i pamiątkami. – Ryanair i Wizz Air zbliżają narody – mówi mi jeden z nich. Wprawdzie jest Arabem, ale słyszał o „żydowskich sprawcach Holokaustu”, o których mówił w ...