POLITYKA

Piątek, 19 kwietnia 2019

Polityka - nr 4 (2993) z dnia 2015-01-21; s. 12-13

Ludzie i wydarzenia / Kraj

Jacek Żakowski

Co opowiadałem córce

Marian Turski, były więzień Auschwitz, o szczęściu niepamiętania i potrzebie przypominania czasów podłych z okazji 70-lecia wyzwolenia obozu

Jacek Żakowski: – Czy opowiadałeś swojej córce o Auschwitz?
Marian Turski: – Joasia zawsze wiedziała, że byłem w Auschwitz. To był przecież najważniejszy rozdział w moim życiu. Ale nigdy jej nie namawiałem ani nie proponowałem, żeby tam pojechała. Dopiero kiedy miała 18 lat, zapytała, czy zgodziłbym się tam z nią pojechać. Podobnie było z moimi wnukami. Uważałem, że to powinno wynikać z ich ciekawości, a nie z mojej sentymentalnej potrzeby.

Jak wyglądała wasza wspólna podróż do Auschwitz? Ona miała 18 lat – niby dorosły człowiek. Ale naprawdę to jeszcze prawie dziecko.
Powiedziałem: pytaj, jak chcesz, kiedy chcesz, o co chcesz. Gdy nie pytała – milczałem. Kiedy weszliśmy do pawilonu z pryczami, zapytała, czy na takiej pryczy mieszkałem. Potem – jak wyglądała kolejka po zupę. Pokazałem jej, jaką drogą szedłem po selekcji z rampy. A potem opowiedziałem jej jedyny do tej pory epizod, z którego zwierzyłem się publicznie. Nigdy wcześniej ...