POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 45 (2529) z dnia 2005-11-12; s. 104-105

Społeczeństwo / Obyczaje / Nowe rosyjskie święto

Igor T. Miecik

Co tu czcić?

Na nic zdały się kampanie informacyjne w telewizji, artykuły w gazetach i pogadanki w szkołach. 4 listopada ogromna większość Rosjan nie wiedziała, co i jak ma świętować. Rosyjscy intelektualiści wierzą jednak, że dzień ten w przyszłości może się stać prawdziwym świętem rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. I jeszcze na dodatek poprawić wizerunek Polski w oczach Rosjan.

Od Smoleńska po Władywostok przedstawiciele władz lokalnych, członkowie „dum” miejskich, gubernatorzy i merowie wpadli w rozterkę. Co trzeba zrobić, żeby godnie uczcić nowe święto? Tak, żeby Moskwa była zadowolona. Kreml nie wydał żadnych dyrektyw! Nie podał żadnej ogólnokrajowej metody świętowania. Paradę urządzić? Zawody sportowe? Pomnik odsłonić? A co do Polaków, gromić ich czy może się z nimi jednać? Wszędzie dotkliwie odczuwano brak weteranów pamiętających działania zbrojne 1612 r. No bo co to za święto bez weteranów?

Prezydent Putin ograniczył się w zasadzie do złożenia kwiatów pod moskiewskim pomnikiem Minina i Pożarskiego i do krótkiej, politycznie poprawnej mowy, w której nawet nie padło słowo Polska albo Polacy. W Niżnim Nowgorodzie patriarcha Wszechrusi odprawił dziękczynne modły. Wieczorem był wielki darmowy koncert rockowy. W Swierdłowsku partia Żyrynowskiego urządziła rajd rowerowy, w Czeboksarach Cerkiew zaaranżowała drogę krzyżową, w Błagowieszczeńsku odsłonięto tryumfalny łuk. W Jekaterynburgu ...