POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 4 (4) z dnia 2011-03-23; Pomocnik Historyczny. 1569–1791. Rzeczpospolita Obojga Narodów; s. 94-103

Janusz Tazbir

Co ukształtowało naszych przodków czyli o spuściźnie wielokulturowej Rzeczpospolitej

Tadeusz Boy-Żeleński pisał o Polsce jako kraju łagodnych Słowian, umiejących „przetłumaczyć renesans na treny po Urszulce, rewolucję francuską na Trzeci Maj, a samego Byrona na miłość ojczyzny”. Pisał to na poły z ironią, ale na poły z uznaniem.

Tygiel kulturowy.

Wieloetniczne państwo polsko-litewskie, jakie istniało w XV–XVIII stuleciu, było ukształtowane przez trzy zasadnicze czynniki. Pierwszy z nich to połączenie się pod jednym berłem, drogą w znacznym stopniu unii i inkorporacji czy – jak w przypadku Prus Królewskich – dobrowolnej opcji ludności terytoriów zamieszkanych przez wiele grup narodowych (art. s. 48). Ze specyficznego sposobu budowy rozległego terytorialnie państwa zdawano sobie już współcześnie sprawę. W 1646 r. arianin Samuel Przypkowski pisał: „Iż Rzeczpospolita nasza jest złożona z różnych narodów, które z różnymi obyczajami, językami, wiarami do unijej i inkorporacyjnej jednej nierozdzielnej monarchijej przystąpiły, tym potrzebniejsza jest jej ta tolerancja”.

Drugim czynnikiem, czyniącym z dawnej Rzeczpospolitej konglomerat różnych tradycji, były masowe migracje ludności, charakterystyczne zresztą dla całego kontynentu. Dopiero w XVII stuleciu zacznie się proces odwrotny, wyrażający się w emigracji ludności Rzeczpospolitej, zrazu tylko religijnej (arianie wygnani w 1658 r.), a następnie i zarobkowej (masowy exodus rzemieślników i artystó...

Salon Rzeczpospolitej

[opr.] Iwona Kochanowska

Nazwiska największych twórców w literaturze, sztuce i nauce I Rzeczpospolitej (z podziałem na epoki, w porządku alfabetycznym)

Renesans i manieryzm

Bartolomeo Berecci – (ok. 1480–1537), architekt i rzeźbiarz nadworny króla Zygmunta Starego, Włoch; twórca perły polskiego renesansu – kaplicy Zygmuntowskiej w katedrze wawelskiej.

Jan Dantyszek – (1485–1548), humanista, jeden z najsławniejszych dyplomatów europejskich i twórców polskiej poezji nowożytnej; autor głównie wierszy okolicznościowych.

Mikołaj Gomółka – (ok. 1535–91), kompozytor; twórca czterogłosowego opracowania 150 psalmów Dawida w przekładzie Jana Kochanowskiego, najobszerniejszej polskiej kompozycji muzycznej XVI w.

Łukasz Górnicki – (1527–1603), poeta, pisarz polityczny, tłumacz; autor m.in. „Dworzanina polskiego”, w którym zawarł ideały polskiego humanizmu.

Santi Gucci – (ok. 1530–1599/1600), architekt i rzeźbiarz włoski, nadworny artysta na dworach królewskich od Zygmunta Augusta do Stefana Batorego; autor m.in. przebudowy zamków w Niepołomicach i Baranowie oraz nagrobków Zygmunta Augusta, Stefana Batorego i Anny Jagiellonki na Wawelu.

Stanisław Hozjusz – (1504–79), humanista, teolog polemista, przywódca polskiej kontrreformacji; w 1564 r. sprowadził do Polski jezuitów; autor m.in. „Confessio fidei Catholicae Christianae...” oraz rozpraw teologicznych, polemicznych i poezji.

Jan Kochanowski – (ok. 1530–84), poeta; autor przede wszystkim poezji lirycznej (Treny, Pieśni), fraszek, poezji epickiej, a także pierwszej polskiej tragedii („Odprawa posłów greckich”); tłumacz „Psałterza Dawidów”.

Mikołaj Kopernik – (1473–1543), astronom, ekonomista, lekarz; twórca teorii heliocentrycznej – „De revolutionibus orbium coelestium” ukazało się w 1543 r.

Marcin Kromer – (1512–89), humanista, historyk; autor m.in. dziejów Polski do 1506 r. (wyd. 1555 r.) oraz opisu ziem polskich (wyd. 1575 r.).

Andrzej Frycz Modrzewski – (1503–72), pisarz polityczny, najwybitniejszy przedstawiciel nurtu społeczno-politycznego polskiego odrodzenia; autor m.in. „O poprawie Rzeczypospolitej”.

Bernardo Morando – (ok. 1540–1600/01), architekt włoski na usługach kanclerza Jana Zamoyskiego; twórca układu urbanistycznego, fortyfikacji i głównych budowli Zamościa.

Stanisław Orzechowski – (1513–66), pisarz polityczny, ideolog złotej wolności szlacheckiej, przeciwnik reformacji; autor m.in. mów przeciw Turcji zw. „Turcykami”.

Mikołaj Rej/Rey z Nagłowic – (1505–69), poeta i prozaik, propagator języka polskiego; autor m.in. traktatów społecznych i obyczajowych („Żywot człowieka poczciwego”, „Krótka rozprawa między trzema osobami: Panem, Wójtem i Plebanem”), epigramatów i fraszek.

Mikołaj Sęp Sarzyński – (ok. 1550–81), poeta; twórca sonetów, pieśni religijnych i historycznych.

Barok i rokoko

Jan Brożek – (1585–1652), matematyk, astronom, pisarz, profesor i rektor Akademii Krakowskiej; propagator teorii heliocentrycznej, przeciwnik nietolerancji religijnej; zasłużony także w dziedzinie geografii, górnictwa, medycyny i teorii muzyki.

Szymon Czechowicz – (1689–1775), malarz, głównie portretów i obrazów religijnych; zasłużony pedagog – prowadził pierwszą szkołę malarską w Warszawie.

Tomasso Dolabella – (ok. 1570–1650), malarz włoski na usługach Zygmunta III i Władysława IV; autor kompozycji historycznych i religijnych, portretów oraz dekoracji sal wawelskich.

Jan Heweliusz – (1611–87), astronom, twórca nowoczesnej selenografii; w 1640 r. założył w Gdańsku obserwatorium astronomiczne, konstruktor największego wówczas na świecie teleskopu (50 m długości).

Jan Amos Komensky – (1592–1670), pedagog i filozof czeski, twórca nowoczesnej pedagogiki; od 1628 r. w Lesznie, gdzie powstały jego najważniejsze dzieła, m.in. podręcznik do nauki łaciny.

Jan Andrzej Morsztyn – (1621–93), poeta; autor wierszy lirycznych, sonetów, tłumacz literatury romańskiej.

Jan Chryzostom Pasek – (ok. 1636–1701), pamiętnikarz; autor „Pamiętników” z lat 1656–88.

Wacław Potocki – (1621–96), poeta; autor eposu „Transakcja wojny chocimskiej” oraz poematów i utworów religijnych, polemicznych i refleksyjnych, a także anegdot i fraszek z życia szlachty.

Maciej Kazimierz Sarbiewski – (1595–1640), poeta, zwany chrześcijańskim Horacym; twórca łacińskiej liryki religijnej, czytywanej w całej Europie; jeden z najwybitniejszych teoretyków literatury.

Piotr Skarga – (1536–1612), kaznodzieja, teolog i pisarz kontrreformacyjny; rektor Akademii Wileńskiej; autor m.in. traktatu politycznego „Kazania sejmowe”.

Szymon Starowolski – (1588–1656), pisarz ekonomiczny i polityczny, historyk; w swoich pismach dociekał przyczyn upadku gospodarczego Polski; także autor zbioru biografii pisarzy polskich.

Tylman z Gameren – (ok. 1632–1706), architekt holenderski, budowniczy królewski; autor m.in. pałacu Krasińskich oraz kościoła i klasztoru Bernardynów w Warszawie, kościoła św. Anny w Krakowie oraz pałacu w Nieborowie.

Oświecenie – klasycyzm

Marcello Bacciarelli – (1731–1818), malarz włoski, artysta nadworny Stanisława Augusta; autor portretów, alegorii, kompozycji historycznych i religijnych.

Bernardo Bellotto, zw. Canaletto – (1720–80), malarz włoski na służbie Stanisława Augusta; autor znanych widoków ulic warszawskich, a także scen rodzajowych i historycznych.

Wojciech Bogusławski – (1757–1829), aktor i reżyser, dyrektor teatrów w Warszawie, Wilnie, Lwowie; autor ok. 80 sztuk, m.in. „Cud mniemany, czyli Krakowiacy i Górale”.

Franciszek Bohomolec – (1720–84), komediopisarz i publicysta; propagator języka polskiego, autor licznych komedii dydaktycznych.

Jakub Fontana – (1710–73), architekt włoski; autor m.in. gmachu Collegium Nobilium, przebudowy Zamku Królewskiego, pałaców w Radzyniu Podlaskim i Białymstoku.

Franciszek Karpiński – (1714–1825), czołowy liryk epoki stanisławowskiej; autor sielanek, pieśni, elegii i bajek.

Jędrzej Kitowicz – (1728–1804), historyk i pamiętnikarz; autor „Opisu obyczajów za panowania Augusta III”.

Jan Krzysztof Kluk – (1739–96), przyrodnik i pisarz rolniczy; autor licznych prac propagujących nowoczesne rolnictwo oraz opisu polskiej flory „Dykcyonarz roślinny...”.

Hugo Kołłątaj – (1750–1812), polityk, pisarz i działacz gospodarczy; ideolog polskiego oświecenia, działacz Komisji Edukacji Narodowej, współautor Konstytucji 3 maja.

Stanisław Konarski – (1700–73), reformator szkolnictwa, twórca warszawskiego Collegium Nobilium; prekursor oświecenia, autor m.in. „O skutecznym rad sposobie”.

Ignacy Krasicki – (1735–1801), najwybitniejszy pisarz polskiego oświecenia; autor poematów heroikomicznych „Myszeis”, „Monachomachia”, „Satyr” oraz powieści „Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki”, „Pan Podstoli”, a także komedii i powiastek filozoficznych.

Domenico Merlini – (1730–97), architekt włoski na usługach Stanisława Augusta; autor m.in. zespołu pałacowego w warszawskich Łazienkach, pałacu w Jabłonnie i Królikarni; projektant wnętrz Zamku Królewskiego.

Adam Naruszewicz – (1733–96), poeta, publicysta, historyk; autor m.in. „Historii narodu polskiego”, jeden z czołowych twórców klasycyzmu stanisławowskiego (satyry, ody, liryki, adaptacje literatury zachodniej).

Julian Ursyn Niemcewicz – (1757–1841), pisarz, poeta, dramaturg; członek Komisji Edukacji Narodowej, sekretarz Kościuszki podczas insurekcji; autor m.in. komedii „Powrót posła”, pamiętników, edycji źródeł historycznych.

Jean Pierre Norblin – (1745–1830), malarz francuski, w Polsce w latach 1774–1804; dokumentalista polskiego życia codziennego społeczeństwa.

Marcin Poczobut-Odlanicki – (1728–1810), astronom, profesor i rektor Uniwersytetu Wileńskiego, reformator szkół na Litwie.

Stanisław Staszic – (1755–1826), pisarz polityczny i działacz gospodarczy, jeden z głównych ideologów polskiego oświecenia i twórców reform Sejmu Czteroletniego.

Jan Śniadecki – (1756–1830), matematyk, astronom, filozof; założyciel obserwatorium astronomicznego w Krakowie; autor licznych prac specjalistycznych oraz z filozofii.

Stanisław Trembecki – (ok. 1739–1812), poeta związany ze Stanisławem Augustem; autor libertyńskich wierszy, bajek i poematów.

Franciszek Zabłocki – (1752–1821), komediopisarz i poeta; autor m.in. „Fircyka w zalotach” i „Sarmatyzmu”.

Szymon Bogumił Zug – (1733–1807), architekt i ogrodnik; autor m.in. pałacu Blanka, kościoła ewangelicko-augsburskiego w Warszawie, pałacu w Natolinie i parku w Arkadii.

Jak się waszmościowie odziewali

I. W dobie renesansu

Wszelkie wzorce, także w dziedzinie mody, w tej epoce czerpali Polacy z Włoch. Niemałą rolę w ich adaptacji odegrał dwór królewski Zygmunta Starego i jego drugiej żony Bony Sforzy.

Popularnym męskim reprezentacyjnym okryciem wierzchnim była znana już wcześniej szuba (1) – luźna szata z długimi, dekoracyjnie rozciętymi rękawami, podbijana futrem i zaopatrzona również futrzanym, obszernym kołnierzem, szyta z drogich tkanin (włoskie adamaszki i aksamity). Pod nią mężczyźni nosili różnego typu kaftany (2): przejęty z mody hiszpańsko-niemieckiej wams – lekko podwatowany, zapinany z przodu pod szyję, z długimi rękawami, dopasowany w talii i zakończony krótką baskijką, lub na wzór włoski sajan – nieco luźniejszy, od talii do kolan układany w fałdy, z krótkimi bufiastymi rękawami i dużym prostokątnym dekoltem. Koszula (3), pełniąca w poprzedniej epoce rolę bielizny, awansowała do roli ozdobnego elementu garderoby, szyta z cienkich tkanin, marszczonych ozdobnie przy szyi. Panowie nosili obcisłe spodnie z długimi nogawkami, wywodzące się z gotyckich nogawic lub nieco luźniejsze, wpuszczane w buty z cholewami. Strój wieńczył czepiec (4) – płaski, okrągły, zmarszczony na przodzie i opatrzony ozdobną broszą. Włosy ścinano krótko, zapuszczano natomiast wąsy i brody.

Stroje kobiece wzorowane były na garderobie królowej Bony, która w ślubnej wyprawie przywiozła niespotykaną liczbę strojów i dodatków (samych koszul ponad 100!). Miała taż zwyczaj obdarowywania swoich dwórek tkaninami na suknie i pozwalała korzystać z usług osobistego włoskiego krawca. Suknie, najczęściej z wzorzystych brokatów i aksamitów, miały obcisły stanik z kwadratowym dekoltem i suto marszczoną spódnicę. Z krótkich bądź rozcinanych wzorem włoskim rękawów (5) wystawały misterne bufki białej cienkiej koszuli, często haftowanej złotem. Renesans uwolnił (w modzie dworskiej) kobiece włosy spod czepca. Miękko okalające twarz upinano teraz z tyłu bądź ujmowano w złociste siatki – crinale (6). Na głowach noszono duże, zdobione klejnotami i nacięciami berety (7). Nieodzownym dopełnieniem stroju była obficie wykorzystywana biżuteria: m.in. kanak (8) – szeroki naszyjnik w kształcie kołnierza ciasno opasujący szyję, na rękach zaś liczne pierścienie, na które robiono w rękawiczkach specjalne wycięcia.

Poza dworem (królewskim czy magnackim) strój kobiecy wyglądał bardziej statecznie. Suknie, wzorem niemieckim, były sztywniejsze, układane w rurkowane fałdy, a staniki z niewielkim dekoltem, przysłoniętym białą koszulą. Mężatki nosiły duże poduszkowate czepce (9), których główną ozdobę stanowiły usytuowane z przodu sztywne, wyszywane perłami bramki (10). Policzki i szyję często otaczała biała podwijka (11) – pas szerokiego, sztywnego płótna. Wierzchnie okrycie, jak u mężczyzn, stanowiła szuba, podbijana zazwyczaj bobrowym futrem.

II. Polski strój narodowy

Zaczął się kształtować za pierwszych królów elekcyjnych, gdy docierające do Rzeczpospolitej wzorce orientalne zaczęły wpływać także na modę. Mężczyźni strzygli włosy krótko, z tyłu i boków podgolone, a nieodłącznym atrybutem szlachcica stały się wąsy (początkowo jeszcze dosyć krótkie). Na wzór króla Batorego noszono czarne, proste czapki filcowe, na jego cześć zwane batorówkami (1), oraz prostokątne lub okrągłe kołpaki z aksamitu lub futra. Do czapek przymocowywano kity (2) z piór żurawich lub czaplich, osadzonych w ozdobnej złotej lub srebrnej szkofli (3). Czasem miała ona formę ruchomego orlego skrzydła, zrobionego także ze szlachetnych kruszców i pięknie zdobionego. Charakterystycznym elementem stroju męskiego stał się żupan (4) – długi do kolan, lekko dopasowany w talii i rozkloszowany dołem kaftan, z prawą połą głęboko zachodzącą na lewą, z długimi wąskimi rękawami i małym kołnierzykiem – stójką, szyty z połyskliwych gładkich bądź wzorzystych tkanin. Szczególną ozdobą były guzy (5) – wielkie grawerowane lub wysadzane szlachetnymi kamieniami guziki. Ubioru dopełniał pas metalowy (6), naszywany na skórze, oraz szyta z ciężkich tkanin w kolorze szkarłatnym delia (7) – okrycie wierzchnie, od szuby różniące się rozkloszowanym dołem, noszone rozpięte i podtrzymywane jedynie wielkim guzem – czapragą (8). Sięgające nieco powyżej kostek buty robiono głównie z żółtego safianu, a niewielkie obcasy obowiązkowo miały metalowe podkówki.

Typowa suknia szlachcianki zwana była kształtem (9) – zawsze bez rękawów, z dopasowanym stanikiem i rozkloszowaną spódnicą (czasem z noszoną pod nią płócienną halką z wszytymi u dołu drewnianymi obręczami, nadającymi odpowiedni kształt). Do tego biała koszulka (10) z bufiastymi rękawami. Na wzór hiszpański noszono (także mężczyźni) sztywne, drobno marszczone kołnierze – krezy (11), oraz takież mankiety – kruszki (12). Popularnym nakryciem niewieściej głowy były toczenice (13) – sztywne, wysokie, obciągnięte złotogłowiem opaski, bogato haftowane i zdobione drogimi kamieniami. Mężatki nadal nosiły czepce, na które do stroju wyjściowego nakładały chusty z cienkiego, opadającego na ramiona i plecy płótna, zwane rańtuchami oraz (niezależnie od pory roku) cylindryczny, wysoki kołpak (14). Oznaką skromności była nadal noszona pod szyją podwijka (15). Elegancki dodatek stanowiły rękawiczki, robione z cienkiej koźlej skóry, zamszu lub aksamitu, haftowane lub wykończone koronkowymi mankietami. Z tkanin najbardziej ceniono złotogłów, importowany z Włoch, Persji i Turcji, a od lat 40. XVII w. produkowany także w kraju (manufaktura hetmana Stanisława Koniecpolskiego w Brodach).

III. Ubiór szlachcica Sarmaty

Przetrwał praktycznie w niezmienionej formie prawie dwa stulecia. Składał się na niego żupan (1) (opisany przy stroju narodowym) i kontusz. Noszone na co dzień żupany szyto z cienkiego sukna, odświętne były zazwyczaj jedwabne. Kontusz (2) pojawił się ok. poł. XVII w. jako okrycie wierzchnie. Miał silnie rozkloszowane boki i specyficzne rękawy, rozcięte na całej długości lub do łokcia, tworzące charakterystyczne wyloty (3). Niezbędnym dopełnieniem stroju był jedwabny pas kontuszowy (4), tkany według ściśle określonego wzoru. Pasy takie dochodziły nawet do 4,5 m długości (szerokość 45 cm). Początkowo importowano je z Indii i Persji, ale od lat 40. XVIII w. zaczęły je wyrabiać rodzime manufaktury w Słucku, Grodnie, Lipkowie i Krakowie. Pasy polskie można było nosić dwustronnie. Do pasa mocowano z lewej strony szablę, zwisającą na rapciach (5) z ozdobnych sznurów i taśm. Buty miały miękkie, sięgające połowy łydki lub do kolana cholewki i podbite podkówkami obcasy. Sarmata nosił krótkie, przycięte na okrągło włosy i koniecznie sumiaste wąsy. Futrzane kołpaki zastąpione zostały niskimi czapkami z miękkiej tkaniny, obszytej futrzanym otokiem – opuszką (6).

IV. Strój narodowy w dobie stanisławowskiej

Skrócony kontusz (1) (patrz ubiór sarmacki) wykończono wysokim stojącym kołnierzem, a konfederaci barscy wprowadzili modę na czapki rogatywki (2) (wyższe, sztywniejsze, z kwadratowym wierzchem). Nadal jednak stanowił ewenement na tle innych krajów. Podróżujący w 1778 r. po Rzeczpospolitej Anglik Nathaniel William Wraxall pisał: „Jest w tym polskim ubiorze coś marsowego, surowego i charakterystycznego, a jednak nie budzącego sprzeciwu. Stanowi on bowiem jakiś wyłom w nudnej, mdłej jednolitości, charakteryzującej wygląd zewnętrzny mieszkańców Europy, którzy w trakcie bieżącego stulecia niemalże zupełnie zatracili narodowe odrębności strojów”.

Zamiłowanie Polaków do narodowego noszenia się znalazło wyraz w uchwalonej w 1776 r. ustawie o mundurach wojewódzkich, określających kolory żupana i kontusza dla posłów poszczególnych ziem. Stosowano zestawienia kontrastowe, np. szlachta wileńska zakładała granatowe kontusze i karmazynowe żupany, płocka zaś kontusze jasnoszfirowe z pąsowymi wyłogami i jasnożółte żupany. W dobie Sejmu Czteroletniego strój narodowy był manifestacją patriotyzmu.

Panie szybciej uległy wpływom zagranicznym, głównie modzie francuskiej. Wąską talię utrzymywały w ryzach gorsety-sznurówki. Szyte z lżejszych materiałów suknie miały dopasowany stanik z dużym dekoltem i rękawami do łokcia. Suto marszczony dół, na sztywnej fiszbinowej halce – rogówce, ozdabiany był falbanami, wstążkami czy kwiatami. Lekkie okrycie wierzchnie zwane poloneską (3) miało po bokach sute drapowania, a z tyłu ogon. Na to narzutka (4), przysłaniająca także duże dekolty. Nieco krótsze teraz suknie odsłaniały fragment nogi w białych pończochach i atłasowe pantofelki na wysokim obcasie. Nie przyjęła się w Polsce moda na olbrzymie i skomplikowane fryzury/peruki. Włosy formowano lekko podwyższone, pudrowano oraz zdobiono kwiatami lub kokardami.

Jak panowie szlachta naprawdę mieszkali

Janusz Tazbir

Niczym w ulu.

Nie należy ulegać sugestiom kronikarzy szlacheckiej przeszłości, a tym bardziej malarzy przedstawiających modelowy dworek szlachecki. Biały prostokąt wśród kwietnych rabat, ganek na kolumienkach i wielki grzyb łamanego gontowego dachu – wszystko to pojawia się dopiero u schyłku Rzeczpospolitej. Przedtem dwór był niczym ul, do którego dodawano w miarę potrzeb kolejne komórki.

Szlachty było dużo, nawet bardzo dużo, ale i różnice wśród tej warstwy pozostawały ogromne. W teorii korzystała ona z tych samych praw i przywilejów. W praktyce – szlachcica, który musiał własnoręcznie, przy pomocy najbliższej rodziny i kilku służebnych chłopów uprawiać własną rolę, dzieliła przepaść od magnata posiadającego nieraz po kilkaset wsi i kilkadziesiąt miasteczek.

Dworki szlacheckie różniły się zatem zasadniczo od zamków magnackich. Ale przecież jedne i drugie nie zamykały swoich wrót przed gośćmi. W warunkach braku wielkich miast nieuchronny był tryumf kultury wiejskiej, rustykalnej. Przy małej liczbie wygodnych zajazdów i karczm, dwory i dworki musiały zastępować dzisiejsze hotele oraz restauracje.

Gościa, zwłaszcza gdy przybywał po ukończeniu prac polowych, witano z otwartymi ramionami. Czasu było wówczas w bród, a podejmowanie jadłem oraz napojem nie stanowiło problemu, skoro żywność czy alkohol produkowano we własnych dobrach. Stąd też historycy piszący o ksenofobii jako zjawisku, które rozwija się na skalę masową po wojnach z połowy XVII w., ze zdziwieniem odnotowują fakt, iż cudzoziemca przyjmowano w dworach i dworkach nie mniej serdecznie niż poprzednio. Nie cierpiąc przy tym obcych, przebywających na królewskim dworze.

Państwo sąsiedztw.

Badacze mówią o Rzeczpospolitej XVI–XVIII w. jako o państwie wielkich i małych sąsiedztw. Od dworu do dworu jeżdżono w celach towarzyskich i politycznych (agitacja za wyborami posłów na sejmiki i sejmy). Jeździli przeważnie mężczyźni, kobietom przystawało raczej siedzenie w domu: stąd też mężczyźni stroili się bardziej i kosztowniej od żon czy córek.

Jeśli ziemianie wracali ze zwycięskich wypraw, to przywozili z nich bogate łupy. Ponieważ zaś wojny dość często toczono ze światem Wschodu, Turkami i Tatarami, to zdobycze – kilimy i kobierce, broń czy szaty – wpływały na orientalizację kultury staropolskiej. Najwybitniejszy pamiętnikarz Polski przedrozbiorowej Jan Chryzostom Pasek notuje, iż syn wracający z jednej z takich wypraw wjechał do dworku ojca przebrany po turecku i na wielbłądzie, co przyprawiło biednego rodzica o atak serca. Mniemał bowiem, iż rycerze spod znaku półksiężyca najechali jego siedzibę.

Nie tylko bliskie kontakty z Orientem wyróżniały siedziby polskich ziemian na tle ogólnoeuropejskim. Od takiej Francji czy Hiszpanii wyodrębniał je brak własnego Wersalu, Escorialu lub Windsoru. Przez cały XVII i XVIII w. Warszawa odbywa ciernistą, mozolną i niepozbawioną przeszkód drogę do stołeczności. Stąd też wspaniałość królewskich rezydencji w faktycznej stolicy państwa, jak również w Krakowie, bywała przyćmiewana przez przepych bijący z pałaców Radziwiłłów, Opalińskich czy Sapiehów. Starają się je naśladować, w miarę posiadanych możliwości finansowych, dwory i dworki szlacheckie. Te zaś znajdują wdzięcznych i pojętnych imitatorów w chatach co zamożniejszych chłopów. Do lamusa legend historycznych odłożyliśmy już dawno opowieść o zasadniczej i nieprzekraczalnej granicy, jaka miała dzielić kulturę szlachecką od ludowej.

Wystarczy przypomnieć, iż słynne skrzynie malowane, które na przełomie XIX i XX w. uważano za jeden z typowych produktów sztuki ludowej, stanowiły aż do połowy XVII stulecia część wyposażenia dworu szlacheckiego. Krzesło renesansowe zamieniło się zaś w zydel chłopski. To samo da się powiedzieć o strojach służby dworskiej: pańskie szaty były donaszane, a później naśladowane po chatach. Kultura ziemiańska wpływała w znacznym stopniu na kształtowanie się piśmiennictwa ludowego, zwłaszcza jeśli chodzi o pieśni gminne, fraszki czy opowieści o świętych pańskich. Rolę pośrednika odgrywał tu folklor szlachecki oparty – podobnie jak i chłopski – na anonimowości utworu oraz rozpowszechniany w znacznym stopniu za pomocą żywego słowa.

Złupione i spalone.

O wiele częściej aniżeli w innych krajach ulegały polskie siedziby zniszczeniu. Ksawery Pruszyński wyjaśniał Anglikom w 1941 r., że jego dom rodzinny najpierw spalili kozacy w okresie powstania kościuszkowskiego, następny dom zburzyła artyleria rosyjska w 1915 r., wreszcie kamienica warszawska, do której on sam przeniósł się z resztą ocalałych obrazów i mebli, spłonęła we wrześniu 1939 r. „Wasi i nasi przodkowie byli wierni swemu królowi, zbierali pamiątki swych łowów, czynów wojennych i zamiłowań. Ale wam było dane to wszystko zachować i jeszcze pomnażać. A nam tylko tracić. Wasze domy trawił pożar raz na trzy stulecia. Nasze co jedno pokolenie. Was ochraniało morze. Do nas wiodły pola szerokie. Nasz los waszemu nierówny”.

Nie sposób spędzać całą winę li tylko na obce wojska. Dworki i dwory często płonęły, bo były budowane wyłącznie z drewna, co tak bardzo dziwiło przybyszy z Francji, Anglii lub Niderlandów, gdzie budownictwo po dawnemu opierało się na kamieniu. Nic dziwnego, że już u schyłku XVI stulecia nuncjusz papieski Malaspina przebywając w jednej z takich rezydencji wyraził się dowcipnie, iż „nigdy w życiu nie widział tak pięknie ułożonego stosu paliwa”. W przeszło sto lat później jeden z publicystów szlacheckich skarży się, że „z pałaców i zamków tak wiele pustkami stoi, a ich dziedzice wolą pod snopkami czasem mieszkać niż pałac konserwować”.

Przeciętna siedziba ziemiańska nie wyglądała na pewno tak, jak ją przedstawiają tak popularne dziś albumy, ukazujące wnętrza siedzib szlacheckich, odrestaurowane i zamieszkane przez czołowych przedstawicieli naszej kultury. Nie wyglądały zapewne i tak, jak dziś prezentują się niektóre starannie odrestaurowane rezydencje magnackie, często przekształcane w muzea lub siedziby fundacji czy innych instytucji.

Orszak mieszkańców.

Gdybyśmy z naszej literatury usunęli pisarzy pochodzenia szlacheckiego, to aż do naszego stulecia jej dzieje skurczyłyby się do niewielkiej książeczki. Podobne rezultaty przyniosłoby wycofanie z niej książek, których akcja rozgrywa się we dworach, od „Pana Tadeusza” poczynając, a na „Warszawiance” Wyspiańskiego kończąc. Zwłaszcza w literaturze XIX stulecia były one przedstawiane jako centra polszczyzny i krynice moralnej prawości. W ich to atmosferze nawet ludzie zbłąkani i cyniczni przeżywali zbawczy wstrząs, umożliwiający im powrót na drogę narodowej służby. Wpływać miał na to zarówno sam urok miejsca, jak i postawa mieszkańców.

Na ich czele stał przede wszystkim pan dworku, zazwyczaj były uczestnik walk o niepodległość, mający u boku starego sługę i byłego współtowarzysza dawnych bojów. Na nieco dalszym planie ukazywano panienkę, „dziewczę z polskiego dworku”, służącą z oddaniem sprawie narodowej i katolicyzmowi. Schemat ten, ośmieszony poniekąd w powieściach Mniszkówny, stanowił nieodzowny element twórczości literackiej tak popularnej po dziś dzień pisarki, jaką była Maria Rodziewiczówna. Powielały go też z powodzeniem filmy polskie okresu międzywojennego (1918–39). Oglądały i oglądają je nadal z rozrzewnieniem szerokie zastępy widzów nawet tych, których przodkowie mieszkali w tak zwanych czworakach (pomieszczeniach dla służby folwarcznej), gdzie warunki bytu bywały wręcz opłakane.

Szlachcic zrósł się nieodłącznie z dworem, tym się też Polacy starali zaimponować na emigracji cudzoziemcom, pokazując im niekiedy (tak przynajmniej twierdzi Melchior Wańkowicz) fotografię Belwederu jako swojej rodowej siedziby. Mało kto chce pamiętać, że nie pozostała w dworkach cała masa wysadzonych z siodła (że odwołamy się do tytułu słynnej swego czasu powieści Adolfa Sygietyńskiego). Została ona wyrzucona na bruk, gdzie już przedtem znalazło się sporo zdeklasowanej szlachty, zwanej pogardliwie brukowcami. Bez takiej właśnie szlachty (oraz potomków żydowskiej burżuazji) nie rozwinąłby się zapewne w Polsce ruch socjalistyczny. Z dworku wyszły osoby, które wywarły duży wpływ na dzieje Polski XX stulecia, jak Józef Piłsudski czy Wojciech Jaruzelski. Tam właśnie stały kolebki nie tylko konserwatywnych patriotów, ale i przyszłych rewolucjonistów, którzy pragnęli zetrzeć z powierzchni ziemi budynki, w których rodzili się ich przodkowie. Z dworku też wywodził się Feliks Dzierżyński oraz jego bezpośredni zastępca na stanowisku szefa radzieckich służb bezpieczeństwa Wiesław Mienżińskij (Menżyński).

Jeśli zgodzimy się z tezą, iż cały wiek XVI i XVIII pozostawały pod znakiem walki drobnej i średniej szlachty z magnaterią, to można by rzec, że Dzierżyński doprowadził tę walkę do końca, kierując likwidacją znacznej części rosyjskiej (i nie tylko rosyjskiej) magnaterii. Przy okazji zaś dostało się i ziemiańskim rezydencjom. One to zresztą wyznaczały na dalekich Kresach Wschodnich najdalsze ślady zasięgu kultury polskiej (i europejskiej).