POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 10 (2898) z dnia 2013-03-06; s. 8

Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Martyna Bunda

Co zrobić z Dominiką

Zmarło dziecko. Dominika, lat 2,5. Chorowała na infekcję wirusową. Zmarła z powodu obrzęku mózgu, zapalenia mięśnia sercowego i innych pogrypowych komplikacji. Zostały gazety pełne zdjęć uśmiechniętej dziewczynki i zmasakrowanych cierpieniem rodziców. I poruszenie w przychodniach pediatrycznych – w poniedziałek rano łatwiej było wcisnąć dziecko bez kolejki. Rodzice Dominiki korzystali z systemu medycznego standardowo. Czyli najpierw lekarz pediatra w rejonowej przychodni, który dał antybiotyk. Taki lekarz leczy dzieci, które mają numerki. W małych ośrodkach – jeszcze do zdobycia o tej porze roku, ale trzeba dziecko dowieźć, bo lekarze nie chcą jeździć po wsiach pekaesem. W dużych miastach numerków na początku marca zwykle nie ma – lekarze są zatrudnieni na etatach przez cały rok, a choroby intensywniej atakują zimą, wiadomo.

Jeśli numerków brak, jest jeszcze nocna pomoc medyczna. Zakontraktowana przez marszałków województw w publicznych bądź prywatnych przychodniach. Tam też należy dowieźć dziecko, więc ci z miast są w lepszej sytuacji. Trzeba odsiedzieć ...