POLITYKA

środa, 26 czerwca 2019

Polityka - nr 11 (2850) z dnia 2012-03-14; s. 12

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Świat. Komentarz

Wawrzyniec Smoczyński

Columbine pod Kandaharem

O drugiej nad ranem banda pijanych żołnierzy wjechała do wsi Nadżiban i rozstrzelała 16 osób, w tym dziewięcioro dzieci i trzy kobiety. Główny sprawca strzelał w twarze sześcioletnim dziewczynkom, śmiał się, chodząc od domu do domu, a po skończonej masakrze próbował podpalić ciała. Barack Obama nazwał wydarzenie „tragicznym i szokującym incydentem, który nie ma nic wspólnego z wyjątkowym duchem naszego wojska i szacunkiem, jaki Stany Zjednoczone mają dla narodu afgańskiego”. Już samo sprowadzenie masakry do incydentu podważa ów szacunek, a mieszanie wyrazów współczucia z obroną własnej armii to policzek dla ofiar. Jej honor i tak będzie splamiony, a strzelanina pod Kandaharem ma więcej wspólnego z Ameryką, niż Obama chce przyznać.

To nie jest amerykańskie Nangar Khel. Polskich żołnierzy oskarżano o ostrzelanie wioski, skąd atakowano wcześniej wojska koalicji – we wsi pod Kandaharem nie było talibów, nie doszło też do żadnego ataku, który dawałby pretekst do dział...