POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 3 (2588) z dnia 2007-01-20; s. 30-33

Kraj

Elżbieta Sampławska

Coraz mniej winni?

Czy pięciu gdańskich gimnazjalistów zostanie sprawiedliwie osądzonych, skoro wyroki już właściwie zapadły? Skrajne wyroki. Najpierw media orzekły, że to bestie i mordercy. Teraz bliscy chłopców – wobec zastosowanych restrykcji – widzą już w nich coraz częściej tylko nieszczęsne ofiary.

Przed gmachem gdańskiego sądu pikietuje kilkudziesięcioosobowa grupa mieszkańców Kiełpina Górnego, skąd pochodzą chłopcy i gdzie mieszkała też Ania. Uzbrojeni w transparenty („Znamy prawdę, nie będziemy cicho”) rozdają przechodniom ulotkę: „To chłopcy tacy jak inni w ich wieku. To nie zwyrodnialcy i mordercy, jak chciała ich widzieć prasa i telewizja. Tylko taki wizerunek był medialny, chętnie oglądany. Tylko gazety z takimi tytułami szybko się sprzedawały. Tylko taki ich obraz, przerysowany i nieprawdziwy, pomógł niektórym politykom budować kapitał wyborczy i tworzyć programy polityczne”.

Tryb wyjaśniający

Wkrótce miną trzy miesiące od dnia, kiedy Mateusz W., Dawid M., Łukasz P., Michał Sz., Arkadiusz P., gimnazjaliści nazwani przez tabloidy „bestiami” i „zwyrodnialcami” winnymi samobójczej śmierci Ani, na mocy decyzji sądu rodzinnego trafili do schronisk dla nieletnich w Chojnicach i Gdańsku. Miejsca te przypominają półotwarte więzienia: w oknach kraty, ubrania jednakowe, buty bez sznurowadeł, wśród podopiecznych pełen przekrój kolizji z prawem – od kradzieży po zabójstwa. ...