POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 49 (3038) z dnia 2015-12-02; s. 102-104

Ludzie i style

Aleksandra Lipczak

Coś z byle czego

W Hiszpanii po kryzysowym tsunami pozostało 3,5 mln pustych mieszkań na przedmieściach. Ale właśnie tam i w Ameryce Łacińskiej najlepiej widać w budowaniu społeczną innowację.

Kilka lat temu hiszpańska Sewilla postanowiła zafundować sobie bibliotekę autorstwa słynnej architektki Zahy Hadid. Kiedy prace już pochłonęły 4 mln euro, budowę nakazał wstrzymać sąd. Przychylił się do skargi mieszkańców, którym nie spodobało się, że gmach „połknie” tereny miejskiego parku.

Problemy w Hiszpanii miał też inny architekt supergwiazda – Santiago Calatrava. Musiał zapłacić wysokie odszkodowanie Walencji, bo z fasady zbudowanego kilka lat wcześniej Pałacu Sztuki zaczęły odpadać ciężkie ceramiczne elementy. W Hiszpanii, która jeszcze do niedawna zapraszała najsłynniejszych architektów z całego świata, epoka architektonicznych gwiazd skończyła się niesmakiem. Ale to właśnie z Hiszpanii i Ameryki Łacińskiej płyną dziś najciekawsze recepty na to, jak architektura może wynaleźć siebie samą na nowo.

Carla Juaçaba to jedna ze wschodzących gwiazd brazylijskiej architektury. Nowojorski magazyn o architekturze „Pin-Up” nazwał ją „liryczną poetką architektury”. Nie pracuje w wielkiej skali, nie robi gigantycznych projektów. Jedna z jej najsłynniejszych prac to pawilon Humanidade, który postawiła w Rio de Janeiro na szczyt ONZ w 2012 r. Obiekt, w któ...