POLITYKA

środa, 21 sierpnia 2019

Polityka - nr 38 (2672) z dnia 2008-09-20; s. 64-66

Świat

Artur Domosławski

Cud sojowy (i inne)

Brazylia to taka kraina, że reszta świata mogłaby dla niej nie istnieć.

To jest opowieść o innej Brazylii. Nie ma tu miejsca na biedę, narkogangi, niewolników i policjantów, którzy po godzinach strzelają do bezdomnych dzieci. To prawie wyłącznie optymistyczna opowieść o państwie, któremu się udało.

W mieście Quissama w stanie Rio de Janeiro wyrastają jedna po drugiej szkoły i świetlice, które władze miejskie budują za pieniądze z praw do eksploatacji nowo odkrytych tu złóż ropy. W Camacari w stanie Bahia na północnym wschodzie miasto finansuje szkoły i kursy baletu z podatków płaconych przez fabrykę Forda.

W Itacoatiara w Amazonii dzieci pływają małymi promami i łodziami do 90 nowych szkół wiejskich, które otwarto tu w ciągu ostatnich dwóch lat.

Wszystko dzięki przychodom z upraw soi. Soja wybudowała także drapacze chmur na obrzeżach amazońskiej selwy. Brazylia stała się pierwszym na świecie eksporterem i drugim producentem tego podstawowego składnika pasz, olejów spożywczych i biopaliw, które przeżywają dzisiaj boom. Tam, ...

Czyja Amazonia?

Wbrew temu, co się Brazylijczykom wydaje, Amazonia nie jest ich własnością, lecz należy do całego świata” – powiedział 20 lat temu senator Al Gore i obudził stare lęki Brazylii (dżungla to dwie trzecie jej terytorium).

Obawy odżyły w latach 60., kiedy zaczęło się mówić na świecie o ratowaniu Amazonii – płuc planety, regulatora klimatu, źródła wielu bogactw, m.in. wody i substancji do produkcji leków. W latach 70. wojskowi dyktatorzy ruszyli z programami zagospodarowania Amazonii w imię hasła: „Podbić, by uniknąć kapitalucji”. Zbudowano wielką autostradę transamazońską, zachęcano do kupowania ziemi wokół niej i zasiedlania.

Dziś, gdy jednym z najważniejszych wyzwań przyszłości jest przeciwdziałanie ociepleniu klimatycznemu, wraca pytanie: czyja jest Amazonia? Szczególnie że rząd Brazylii nie zawsze z dostatecznym zapałem zwalcza nielegalne wycinanie lasów przez samozwańczych właścicieli, forsuje wielkie inwestycje, m.in. budowę elektrowni i zapór na rzekach, dróg przecinających dżunglę oraz poszerzanie upraw soi kosztem lasów. To druga, ciemniejsza strona brazylijskiego skoku. Przeciwko niektórym z rządowych inwestycji protestują Indianie. Budowa jednej z elektrowni zaleje kilkaset kilometrów kwadratowych dżungli i zniszczy ponad 100 km biegu życiodajnej dla ich wspólnot rzeki. Na znak protestu przeciwko takiej polityce w maju ustąpiła z rządu najgłośniejsza ekolożka i obrończyni Amazonii minister Marina Silva.