POLITYKA

Czwartek, 14 grudnia 2017

Polityka - nr 36 (2873) z dnia 2012-09-05; s. 26-29

Kraj

Joanna PodgórskaIwona Kochanowska  [współpr.]

Cuda, cuda ogłaszają

Uzdrawiające źródełka, płaczące figury, cuda, renesans kultu relikwii – magiczna, ludowa pobożność zawsze była silna w polskim katolicyzmie. Dziś coraz mocniej wspiera ją oficjalny Kościół. Skutki uboczne laicyzacji?

Weź tego Janka, weź to białe, zabierz go, śmierdzi” – wyje demon, gdy egzorcysta ks. Maciej Gutmajer przepędza go skarpetką Jana Pawła II. Ksiądz wyjaśnia, że to świętość demonowi śmierdzi. Podobno papieska skarpetka była skuteczna przy egzorcyzmach jeszcze przed beatyfikacją. Teraz stała się relikwią. Jak setki związanych z Janem Pawłem rzeczy: buty, fragmenty szat, prześcieradeł, paciorki różańca. A przede wszystkim krew i włosy, czyli relikwie I stopnia. Jest jeszcze ukruszony ząb, którego dysponentem jest kard. Stanisław Dziwisz.

Krew, szaty i włosy

Można powiedzieć, że Polska skropiona jest krwią Jana Pawła II. To krew, którą lekarze pobrali do badań przed zabiegiem tracheotomii w ostatnich dniach życia papieża. Kard. Dziwisz, który otrzymał ją w dwóch ampułkach, opisuje, że jest to „płynna, w kolorze czerwonym, żywa krew Ojca Świętego”.

Takie relikwie ma już kilkadziesiąt parafii w Polsce. Są w Licheniu, Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, kaplicy św. Kingi w Wieliczce, we wszystkich dużych miastach, wielu średnich, a teraz trafiają do coraz mniejszych miejscowości: Hermęża, Węgrzyno, Oleśnia, Dasznica. Te, którym nie udało się dostać papieskiej krwi, starają się o włosy lub fragment szat. Prawdziwe relikwie powinny mieć certyfikat autentyczności. Na przykład włosy papieskie, które trafiły do Luzina na Pomorzu, mają zaświadczenie z opisem „Watykan. 10 X 2005 r. Włosy Ojca Świętego Jana Pawła II” i pieczątką Segreteria Particolare di Sua Santita.

Parafie mogą się także starać o to, żeby peregrynujące po diecezji relikwie je nawiedziły. Tego lata do Grabowa Królewskiego dotarł kawałek papieskiego ornatu, w którym odprawiał mszę podczas Wielkiego Tygodnia. Całą miejscowość ustrojono flagami i symbolami papieskimi; była msza polowa, połączona z czuwaniem, procesja, występy młodzieży, różaniec, a na koniec msza pożegnalna dla relikwii.

Takie imprezy ściągają tłumy. Dlatego każda polska parafia chce mieć choć kroplę krwi Jana Pawła II. A kard. Dziwisz hojnie ją rozdaje. W czasach, gdy spada uczestnictwo wiernych w niedzielnych mszach, każdy sposób, by ich zatrzymać, jest dobry. Krew papieża przyciąga wiernych skuteczniej niż jego encykliki.

Kult relikwii krytykowano już w średniowieczu jako bałwochwalcze i pogańskie praktyki. Jednak sobór trydencki w XVI w. zalecił czcić ciała świętych i potwierdził, że rzeczy do nich należące, a nawet otarte o ich ciała to także relikwie. Archaiczny i, wydawałoby się, nieprzystający do współczesności zwyczaj ożywił właśnie Jan Paweł II, beatyfikując i kanonizując masowo, na niespotykaną wcześniej skalę. Miało to być lekarstwo na sekularyzację i marginalizację wpływów Kościoła, zwłaszcza w zlaicyzowanej Europie. Sam zresztą był przez część wiernych traktowany jak żywa relikwia.

Jan Paweł II grał na wielu nutach. Z jednej strony wspierał otwarty, inteligencki katolicyzm spod znaku „Tygodnika Powszechnego”, z drugiej ludową pobożność, w której pełnił funkcję figury magicznej – mówi Tadeusz Bartoś, teolog i filozof. – Figury, która sama idzie, a nie jest obnoszona. Nasz biały papież.

Kult papieskiej krwi w samym Kościele wywołał głosy krytyczne; że to postawa infantylna, anachroniczna, nieprzystająca do chrześcijańskiej koncepcji absolutu. Krakowski jezuita o. Krzysztof Mądel stwierdził, że jeśli ampułka z krwią stanie się relikwią, sięgniemy czasów średniowiecza i katolicyzmu magicznego. Ks. Grzegorz Ryś ostrzegał, że koncentracja na czci wobec relikwii, zamiast na papieskim nauczaniu, zmieni kult Jana Pawła II w karykaturę. Ale to nie oni nadają dziś ton polskiemu Kościołowi, tylko kard. Stanisław Dziwisz, który broni Krakowa przed powodzią za pomocą relikwii św. Stanisława, leczy Roberta Kubicę papieską krwią i zupełnie poważnie sugeruje, że Jan Paweł II pomógł obronić rzut karny w meczu z Rosjanami.

Kruszenie św. Faustyny

W średniowieczu ciała świętych dosłownie rozrywano na strzępy w chwilę po śmierci. Dziś odbywa się to w nieco bardziej cywilizowany sposób. Podczas ekshumacji ks. Jerzego Popiełuszki dwa lata temu nastąpiło „kanoniczne rozeznanie relikwii”. Pobrano kości nadgarstka i wyjęto ornat. Ich fragmenty są już w około 400 polskich parafiach.

Sporą popularnością cieszy się także św. Faustyna. Święta straciła już sporą część szkieletu, który z namaszczeniem rozkruszają siostry z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach. Produkują także relikwie III stopnia, pocierając o szkielet kawałki materiału. Można je potem kupić w przykościelnym sklepiku. To znaczy nie relikwie, bo handel nimi to grzech. Kupuje się broszurkę albo obrazek, do których materiał jest dołączany.

Zainteresowanie wyczuły także tabloidy. „Super Express” zamieszcza dotyczą...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]