POLITYKA

Czwartek, 20 czerwca 2019

Polityka - nr 44 (2931) z dnia 2013-10-29; s. 34-35

Kraj

Piotr Pytlakowski

Cudza sprawa

Zarzuty przeciwko opozycjoniście Andriejowi Żukowcowi padły na Białorusi. Wyrok wydał sąd polski – surowszy, niż wnioskował polski prokurator.

Obowiązują dwie wersje życiorysu Andrieja Żukowca. Jedna, którą sam opowiada, i druga, sądowo-białoruska. Ale sąd nad Żukowcem odbył się nie na Białorusi, lecz w Białymstoku, chociaż na podstawie dowodów przedstawionych przez prokuraturę z Mińska. Do sentencji wyroku nawet sam dyktator Aleksandr Łukaszenka nie mógłby mieć zastrzeżeń – Żukowiec za oszustwo bankowe został skazany na trzy lata więzienia. Ten wyrok zdziwił nawet oskarżyciela Andrzeja Śliwskiego, który domagał się dwóch lat – ale w zawieszeniu. Sędzia Szczęsny Szymański był surowszy.

Andriej Żukowiec uciekł z Białorusi w 1999 r. Miał wtedy 29 lat. Zamieszkał w Polsce, na Podlasiu, bo chciał być bliżej ojczyzny. Dzisiaj uważa, że popełnił błąd. Gdyby osiadł na Mazowszu, Śląsku, wszystko jedno gdzie, byle nie w okolicy Białegostoku, jego sprawą zajmowałby się inny prokurator i wyrok wydawałby inny sędzia. Żukowiec sądzi, że sprawiedliwszy.

Życiorys według Żukowca

Urodził się w Kazachstanie, gdzie za Stalina wywieziono jego rodzinę. Na Białoruś wrócili w 1982 r. Andriej skończył w Mińsku liceum i uniwersytet, jest ...