POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 46 (2219) z dnia 1999-11-13; s. 45-46

Kultura

Maja Wolny

Cudze słówka

W polszczyźnie przełomu tysiącleci wyrazy obce przestają być obce. Dzięki prasie, radiu i telewizji błyskawicznie uzyskują obywatelstwo. Wielu użytkowników języka chętnie posługuje się zapożyczeniami - niestety bardzo często bez znajomości ich znaczenia i pisowni.

Do niedawna podstawowym źródłem językowej informacji był "Słownik wyrazów obcych" Władysława Kopalińskiego. Nowych pojęć nie zamieszczano w zwykłych poradnikach ortograficznych ani w popularnych słownikach języka polskiego - ich autorzy uważali, że to, co zapożyczone, po prostu nie jest słowem polskim.

  • To już polski

Dzisiaj wyrazy obce coraz częściej trafiają do leksykonów. Evergreenu, menedżera i pressingu nie zabrakło także w "Nowym słowniku poprawnej polszczyzny". Ale wielu innych powszechnie używanych wyrazów obcych (takich jak fitness, layering, healer, sitcom) nie znajdziemy w żadnym ze sprzedawanych obecnie słowników. Jedyną szansą na poznanie ich znaczenia bywa wnioskowanie z kontekstu, w jakim te zapożyczenia się pojawiają. To jednak często bywa mylące.

Językoznawcy na określenie dwóch skrajnych postaw w swoim zawodzie od dawna używali metaforycznego rozróżnienia na botaników i ogrodników. Ogrodnik to ten, który od wieków hoduje te same rośliny i dba o ich gatunkową czystość. Zawsze jako pierwszy dostrzega chwasty, które natychmiast wyrywa i pali. Botanik z ...