POLITYKA

środa, 20 marca 2019

Polityka - nr 12 (2900) z dnia 2013-03-20; s. 24-27

Kraj

Ewa Wilk

Cywilizacja barachła

Polska, chyba wreszcie na poważnie, będzie musiała się wysprzątać. Unia Europejska nie daruje brudu i bałaganiarstwa. Wcześniej czy później nawróci na swoją religię Re: redukcji, reanimacji i reinkarnacji odpadów. Ta religia ma swoich kapłanów, obrzędy i żąda ofiary.

Akurat w tym roku, atawistycznym wiosennym przedwielkanocnym porządkom towarzyszy sporo publicznego zamieszania wokół śmieci. Polska – wraz z dziesięcioma innymi krajami – została napiętnowana przez UE właśnie za bałagan, brud i obrastanie w odpady. W gminach – które na mocy nowej ustawy od lipca przejmują odpowiedzialność za wywózkę śmiecia naszego powszedniego – awantury: o wysokość opłat (wzrosną – czasami parokrotnie), o sposób rozliczeń z mieszkańcami, o warunki przetargów dla firm wywożących, o lokalizację, koszty wysypisk i utylizacji. W stołecznej Radzie też polityczny rumor z tego powodu, a w świecącym nowością hotelu Intercontinental I Ogólnopolski Kongres Recyklingu.

Pytanie więc naturalne, może nawet pilne, ale dziwnie rzadko zadawane: czy my musimy tyle tego śmiecia produkować? Albo inaczej: czy cywilizacja współczesna nie popadła w obłęd rzeczy, który ją w końcu zgubi?

Przeciętny odbiorca komunikatów i prognoz ekonomicznych jest hipnotyzowany wskaźnikiem PKB: roczna wartość wyprodukowanych w kraju dóbr spada – lament, rośnie – entuzjazm. Więc produkujemy. I kupujemy. Mniej kupujemy – ...