POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 44 (2217) z dnia 1999-10-30; s. 20-22

Kraj

Jan Dziadul

Czarna setka

Rządzących polskim górnictwem łączą studia, układy towarzyskie, partyjne (byłe i obecne). Choć jedni klęczą w kościołach, a inni ślęczą nad tygodnikiem "Nie", to razem stworzyli system odporny na polityczne burze. Przede wszystkim łączą ich pieniądze. Rocznie obracają ponad 15 mld zł. Sami świetnie zarabiają: przeciętnie 20-30 tys. zł za kierowanie firmami przynoszącymi straty. Do tego wzajemnie dla siebie są doradcami, biorącymi pieniądze za opracowanie coraz to innych programów.

Rządź, ale daj pożyć innym! - taka zasada obowiązuje na szczytach górniczych władz i kręci karuzelą stanowisk. Siedzi na niej 100-150 osób, a wokół każdej z nich wiruje jeszcze kilkanaście innych. Dostać się do tego kręgu nie jest łatwo, ale jeśli już tam ktoś wejdzie i zaakceptuje reguły gry, to nie zaszkodzą mu nawet największe polityczne przeciągi.

W tej węglowej rodzinie funkcjonuje kilka klanów. Dziś rządzą ludzie z Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW), z której wywodzą się m.in.: Janusz Steinhoff - minister gospodarki i jeden z liderów liczącej się w AWS Partii Chrześcijańskich Demokratów, Jan Szlązak - wiceminister gospodarki i Andrzej Karbownik - prezes Państwowej Agencji Restrukturyzacji Górnictwa (PARG).

W latach PRL również istniały w górnictwie powiązane ze sobą grupy władzy. Choć w ostateczności o każdym kadrowym ruchu decydowała PZPR, to konstelacje personalne konstruowane były w układzie zależności wobec szefa. Z jednej strony wynikało to ze specyfiki pracy w górnictwie i obowią...