POLITYKA

Czwartek, 19 lipca 2018

Polityka - nr 14 (2446) z dnia 2004-04-03; s. 93

Społeczeństwo / Obyczaje / Może Afro-Polacy?

Paweł Kamiński

Czarno na białym

Czarnoskórzy przybysze do Polski jednoznacznie opowiadają się przeciw używaniu słowa Murzyn. Językoznawcy twierdzą, że jest ono neutralne, a w ustach rasisty każde zabrzmi obraźliwie.

Na forum internetowego pisma wolontariuszy „Pomagamy” rozgorzała ostatnio dyskusja. Młodzi Polacy sprzeczali się między sobą, do dyskusji dołączyli studenci z Afryki. Ci ostatni nie mieli wątpliwości. Jean D. Diatta napisał: „Murzyn to niewolnicze określenie!”. Odpowiedział mu Ziomek: „Nie chcesz mieć takich problemów, to żyj między takimi samymi jak Ty”.

Murzyn, jak czytamy w „Etymologicznym słowniku języka polskiego” Andrzeja Bańkowskiego, pojawił się w języku polskim w XIV-wiecznych psałterzach jako przekład z łacińskiego Aethiops (gr. Aitiops), znacząc tyle co ciemnolicy. Jego językowymi krewnymi są m.in. Maur, chmura. Pierwsze wizerunki owego ciemnolicego dotarły do Polski jako uosobienie jednego z trzech króli, niedługo potem czarna skóra została przypisana innej biblijnej postaci – diabłu.

Dziś na nauczenie się języka polskiego potrzeba dużo czasu, niewiele zaś, żeby zrozumieć, że w Polsce jest się Murzynem. Papa Samba Ndiaye, Senegalczyk mieszkający od 13 lat w Polsce, prowadzi razem żoną – rodowitą Polką – Centrum Kultury i Sztuki Afrykańskiej w Krakowie. – Myśleliśmy, że w Europie będziecie rozumieli świat lepiej niż my w Afryce, a okazało się odwrotnie. Nie wyobrażaliśmy sobie, że w kraju europejskim ktoś będzie nas wyzywał na ulicy ze względu na kolor skóry.

Autor artykułu w „Pomagamy”, podpisany jako Afrykańczyk: „Nie identyfikuje się nas z żadnym konkretnym krajem, żadną kulturą. Jesteśmy wtłaczani w komputerowy schemat, gdzie na hasło czarny ukazują się tylko złe skojarzenia, powstałe bardzo dawno temu, w innym miejscu i w zupełnie innych warunkach”.

Argumenty wysuwane przez przeciwników słowa Murzyn powtarzają się: jest to określenie sztuczne, pochodzące z czasów kolonialnych, niemające odpowiedników dla innych ras, obciążone w języku polskim złymi skojarzeniami (robić za murzyna), protekcjonalne wobec ludzi o czarnym kolorze skóry. Za porzuceniem Murzyna przemawiałaby rezygnacja z analogicznych określeń m.in. we Francji, Wielkiej Brytanii oraz USA, gdzie intensywnie lansowano określenie Afroamerykanin. Jeszcze sam Martin Luther King posługiwał się obowiązującym słowem Negroe – ewolucja dokonała się w drugiej połowie XX w.

Kim więc mielibyśmy zastąpić w naszym języku Murzyna? – Afrykańczykiem, analogicznie do słowa Azjata – proponuje Ndiaye. Na internetowym forum „Pomagamy” padają określenia: czarnoskóry, ciemnoskóry. A może, na wzór Afroamerykanina, nazwać rodzimego Murzyna Afro-Polakiem?

Co na to językoznawcy? Przede wszystkim nie oceniają słowa Murzyn aż tak negatywnie. Za jego neutralnym charakterem przemawia możliwość połączenia go z innym pozytywnym słowem, np. piękna Murzynka. – Jeśli do rzeczownika dokłada się cechy pozytywne i to nie budzi żadnych przeciwnych wrażeń, jest to koronny argument za tym, że słowo jest neutralne. Proszę spróbować powiedzieć np. porządny bandyta czy miły czarnuch – tłumaczy prof. Ireneusz Bobrowski, dyrektor Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie. Jest on krytykiem językoznawstwa normatywnego, czyli narzucającego rozwiązania, bada język takim, jaki on jest. – Odpowiednikiem Azjaty w stosunku do czarnych mieszkańców Afryki jest słowo Murzyn. Tak się przyjęło w języku polskim. Język jest narzędziem i bardzo wielu ludzi chciałoby przy tym narzędziu pogrzebać.

Z językoznawczego punktu widzenia zastąpienie Murzyna słowem czarnoskóry byłoby absurdalne – język ma naturalną tendencję do stawania się ekonomicznym, a taki zabieg byłby powrotem do formy opisowej, czyli pośredniej. Z kolei nazwy Afrykańczyk i Afrykanin obejmują zarówno czarnoskórych jak i arabskich oraz białych mieszkańców kontynentu.

Poza tym – jak podejrzewa prof. Bobrowski – słowo Afrykańczyk lub Afrykanin po jakimś czasie uzyskałoby takie samo zabarwienie jak Murzyn dla osób, które mają negatywne zapatrywania na rasę czarną.

Problem z Murzynem jednak istnieje, również w mediach. – Formalnie nie ma żadnych zakazów, ale istnieją pewne normy niepisane – stwierdza redaktor krakowskiej „Gazety Wyborczej”. – Nie chcemy niepotrzebnie wzbudzać emocji. Jeśli byłoby to konieczne, zastosowałbym raczej formę opisową, np. czarnoskóry zawodnik. Słowo Murzyn niesie ze sobą pewne konotacje, przez wieki zdążyło nimi obrosnąć. Chcemy uwolnić ludzi od stereotypowych skojarzeń.

Z podobnym językowym dylematem redakcje zmierzyły się na początku lat 90., kiedy do Polski dotarła fala rumuńskich emigrantów. Rumun zyskał negatywne znaczenie trafiając do potocznej polszczyzny jako określenie osoby biednej i zaniedbanej. Cyganie, chcąc zerwać ze stereotypami, sami zabiegają, by nazywać ich Romami.

Życzeniem Papy Samba Ndiaye byłoby, aby słowo Murzyn nie pojawiało się chociaż w szkolnych podręcznikach, np. w wierszyku „Murzynek Bambo”. – To na pierwszy rzut oka ładny ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]