POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 46 (2680) z dnia 2008-11-15; s. 94-97

Świat

Krzysztof Szymborski

Czarny jak ja

Barack Obama nie jest typowym Afroamerykaninem. Ale z dozą patosu można powiedzieć, że słynne słowa Tomasza Jeffersona z 1776 r. o równości wszystkich ludzi, równym ich prawie do wolności i szczęścia, nabrały właśnie w Ameryce pełnego wymiaru.

Pod koniec 1959 r. biały amerykański pisarz John Howard Griffin obciął swe proste włosy, przyciemnił sztucznie skórę na twarzy i wyruszył w podróż przez cztery stany głębokiego południa – Luizjanę, Missisipi, Alabamę i Georgię – aby przekonać się, jak biali Amerykanie traktują Afroamerykanów. Wędrówka była trudna i upokarzająca, podczas podróży miał kłopoty ze znalezieniem łazienki, z której miałby prawo skorzystać, miejsca w autobusie, restauracji czy nawet parkowej ławki. Po miesiącu był na skraju wyczerpania, popadł w depresję.

Swoje doświadczenia opisał w książce „Czarny jak ja”, w której przedstawił obraz Ameryki zamieszkanej przez odseparowane od siebie, nieufne i wrogie rasy, nie mające wspólnej płaszczyzny porozumienia.

W historii amerykańskich stosunków rasowych był to moment rosnącego napięcia. W maju 1954 r. Sąd Najwyższy wydał przełomową decyzję w sprawie Brown vs Board of Education of Topeka. Murzyn, ojciec Lindy Brown, wystąpił o możliwość jej edukacji w szkole dla białych, sąd przyznał mu rację ...