POLITYKA

Sobota, 16 lutego 2019

Polityka - nr 9 (3048) z dnia 2016-02-24; s. 16-17

Temat tygodnia

Jacek Żakowski

Czas pogardy

Karol Modzelewski, historyk, dysydent w czasach PRL, o tym, kim był i jest Lech Wałęsa i skąd się bierze radość z niszczenia ludzi

Jacek Żakowski: – Kim jest Lech Wałęsa?
Karol Modzelewski: – Chłopsko-robotniczym przywódcą wielkiej plebejskiej rewolucji.

Czyli Solidarności.
Solidarność to była forma instytucjonalna. A istotą było zrzucenie skorupy konformizmu przez miliony ludzi, którzy nagle postanowili sami o sobie stanowić. O swoim życiu, zakładzie pracy, kraju. Mogę otworzyć nawias?

Oczywiście.
W czasach Lechosława Goździka, czyli ludowego trybuna Października 1956 r., aparatczycy mówili o polskiej klasie robotniczej, że jest jedną nogą na zagonie.

Że to chłopi.
Żaden proletariat, tylko chłopi przeniesieni do miast i pracujący w fabrykach. A Wałęsa był z samego dna chłopskiej biedy. Robotnicy przeważnie jedną nogą tkwiący na zagonie nieomylnie rozpoznawali w nim swego. Oni go rozumieli bez słów. A inteligencja rozumiała go przez inteligenckich doradców – przez Mazowieckiego, Geremka, Kuronia. Wałęsa wniósł do ruchu ducha plebejskiej rewolty, a doradcy wnosili rozsądek, żeby ta rewolta nie sprowadziła nieszczęścia. Wałęsa umiał to skleić. Dzięki temu konflikt nie stał się tak gorący, żeby go ...