POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 43 (3183) z dnia 2018-10-24; s. 46-48

Świat

Tomasz Maćkowiak

Czechy były mężczyzną, Słowacja kobietą

Czesi i Słowacy obchodzą właśnie setną rocznicę powstania Czechosłowacji, ale nie tego samego dnia: Słowacy dwa dni później. Ta dziwna różnica mówi wiele o stosunku obu nacji do byłej republiki i o chorobach, na które cierpiała, aż w końcu zmarła.

Jesteśmy wolni. Tu, na stopniach pomnika czeskiego księcia świętego Wacława, przysięgamy, że tej wolności chcemy stać się godnymi, że chcemy jej bronić nawet swoim życiem” – wołał do rozentuzjazmowanego tłumu prażan ks. Izydor Zahradnik. Był 28 października 1918 r., godz. 11.00. Po przemówieniu tłum odprowadził ks. Zahradnika na dworzec kolejowy im. Franciszka Józefa (wkrótce przemianowany na Wilsona), gdzie znajdowała się siedziba telegrafu. Stąd w świat wysłano informację o powstaniu nowego państwa – Czechosłowacji.

Tyle w stolicy Czech. W tym samym czasie stolica Słowacji Bratysława przez mieszkających tam Węgrów była nazywana Pozsony, a miejscowi Niemcy nazwali miasto Pressburg. Słowaków było tu bardzo mało. Za to w mieście Martin na północy kraju Słowacy dominowali – i właśnie tam, do siedziby banku Tatra, 28 października, zupełnie niezależnie od wydarzeń w Pradze, zjechało ponad 200 słowackich działaczy narodowych. Po dwóch dniach obrad opublikowali Deklarację martinską – manifest suwerenności narodowej, kładący kres zależności ...