POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 21 (3211) z dnia 2019-05-22; s. 6

Ludzie i wydarzenia / Przypisy Redaktora Naczelnego

Jerzy Baczyński

Czego bardziej chcemy

Już za chwilę poznamy wyniki – drugich, z czterech kolejnych – wyborów. Prognozy są sprzeczne, więc i emocje będą duże. Nie zamierzamy Państwa ani specjalnie przekonywać do udziału w głosowaniu, ani namawiać do poparcia proeuropejskich formacji – akurat wobec czytelników POLITYKI byłoby to, jak mniemam, nietaktem. Ale generalnie eurowybory są wyjątkowo trudne; dotąd (głosujemy czwarty raz) frekwencja nie przekroczyła 25 proc., co tylko potwierdza, że wyborcy je lekceważą. Nawet można zrozumieć dlaczego: kompetencje Parlamentu Europejskiego są raczej mało rozpoznane; gorzej zorientowani uważają, że to po prostu tłuste synekury dla polityków; z kolei bardziej zaznajomieni wiedzą, że w Unii wciąż kluczowe decyzje i tak podejmują rządy, a nie europosłowie. Wreszcie, my w Polsce wyłaniamy ledwo 51-osobową delegację do 751-osobowej Izby, z czego i tak duża część, czyli europosłowie tzw. prawicy, sami się tam zmarginalizują w jakichś mniejszościowych, eurosceptycznych klubach. To paradoks, że realnie waga tych wyborów nie jest oszałamiająca – i tu intuicja nie myli – ale politycznie i symbolicznie na odwrót – ...