POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 1 (3092) z dnia 2017-01-01; s. 136-137

Kultura

Ryszard Wolff

Człowiek, który zostanie Freddiem

Zanim Rami Malek pojawił się na planie hitowego „Mr. Robot”, producenci serialu przesłuchali do roli neurotycznego hakera 164 aktorów. W nowym roku wcieli się we Freddiego Mercury’ego w filmowej biografii zespołu Queen.

W spektakularnym zwycięstwie Ramiego Maleka we wrześniowym wyścigu po statuetkę Emmy dla najlepszego aktora w serialu dramatycznym każdy dostrzegł coś innego. Zdaniem jednych przede wszystkim pokonał fenomenalnego Kevina Spacey’ego z „House of Cards”, w opinii innych – po 18 latach przełamał dominację białych aktorów w najważniejszej kategorii tzw. telewizyjnych Oscarów. „Oto jest aktor, którego dziś wszyscy chcą naśladować” – chwalił Maleka Robert Downey jr. Nieźle jak na 35-latka, który jeszcze kilkanaście miesięcy temu był dla kina raczej kandydatem na arabskiego terrorystę niż materiałem na pierwszoplanową gwiazdę.

Na ten ostatni scenariusz nie wskazywały ani pochodzenie, ani uroda syna egipskich imigrantów. Rodzice byli wyznawcami Kościoła koptyjskiego, ojciec pracował jako przewodnik w Kairze, matka z zawodu była księgową. W latach 70. Malekowie przenieśli się z Egiptu do Ameryki – wylądowali w San Fernando Valley, prawdziwym kotle narodowościowym. „Większość moich znajomych to byli Amerykanie w pierwszym pokoleniu” – opowiadał później Rami. On, podobnie jak jego starsza siostra i brat bliźniak Sami, Egipt znali tylko ...