POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 29 (2714) z dnia 2009-07-18; s. 53

Kultura

Mirosław Pęczak

Człowiek-orkiestra

Tej płyty nie mogło zabraknąć w jazzowej kolekcji „Polityki”. „Spontaneous Inventions” Bobby’ego McFerrina to znakomite dzieło artysty, który zrewolucjonizował jazzową wokalistykę.

Bobby McFerrin urodził się w 1950 r., a więc należy do pokolenia muzyków, w którym czerpanie z różnych artystycznych źródeł i wykorzystywanie rozmaitych gatunkowych czy stylistycznych inspiracji było czymś powszechnym. Gdy był nastolatkiem, świat przeżywał frenezję beatlemanii, gdy skończył lat 20, jego rówieśnicy z obu stron Atlantyku najbardziej ekscytowali się progresywnym rockiem, zaś jazz coraz śmielej wchodził w alianse z różnymi odmianami muzyki popularnej. Wszystko to nie mogło pozostać bez wpływu na późniejszą twórczość utalentowanego wokalisty.

Dobrze wykształcony, wychowany w rodzinie znanych śpiewaków operowych, długo nie wiedział, jaką karierę wybrać, a kiedy już zdecydował, że będzie muzykiem, nie był pewny, jakiemu instrumentowi się poświęcić. Dopiero w wieku 27 lat odkrył, że mógłby śpiewać.

Wszystko potoczyło się jak w optymistycznej opowieści: współpraca z zespołem wybitnego wokalisty Jona Hendricksa, sukcesy na festiwalach w Los Angeles i Nowym Jorku, debiutancki album, no i wreszcie koncerty w Niemczech, na które McFerrin został zaproszony przez Joachima ...

Pod adresem www.polityka.pl/bluenote można posłuchać fragmentów utworów, zamówić pojedyncze tomy i prenumeratę kolekcji jazzowej.