POLITYKA

środa, 19 grudnia 2018

Polityka - nr 6 (6) z dnia 2018-05-16; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 30. Do czego nam ego; s. 8-13

JA. EGO na własny użytek

Anna Tylikowska

Człowiek w egolandii

Krótka historia JA i pojęć pokrewnych

Na stole, przy którym siedzi kilka osób, leży ostatni kawałek ciasta. Kto go zje? Egoistka sięgnie po ten kawałek jakby ukradkiem, przekonana, że jeśli nie zrobi tego ona, to ktoś inny. Egocentryk zje ciasto, kiedy zgłodnieje, zachwalając jego smak – tak, jakby odczuwana przez niego przyjemność mogła udzielić się innym. Egotystka uzna, że ostatni kawałek jej się należy, ewentualnie zaproponuje zaniesienie go nieobecnemu koledze, czerpiąc satysfakcję z własnego altruizmu. Egomaniak oświadczy, że ciasto czeka właśnie na niego, a jeśli ktoś sądzi inaczej, to jest idiotą. Osoba o tendencjach allocentrycznych zaproponuje podzielenie ostatniego kawałka między wszystkich, którzy mają nań ochotę.

Powyższy opis jest rezultatem subtelnych rozróżnień wypracowanych przez psychologię, jednak jest też czymś więcej – odzwierciedla wielość możliwych sposobów myślenia o sobie i swoich relacjach z innymi, typową dla współczesności. W centrum tej wielości stoi pojęcie ego czy też Ja, a także terminy od niego pochodne i wobec niego przeciwstawne.

Narodziny

...

Minisłownik

Anna Tylikowska

ALLOCENTRYZM to koncentrowanie myśli, emocji i działań na otoczeniu, wymagające otwartości na to, co „nie jest mną”, „nie jest moje”, może obejmować troskę o istoty inne niż ludzie. Jest czymś więcej niż altruizm, za jego przeciwieństwo uznaje się egocentryzm.

ALTRUIZM jest gotowością do bezinteresownego działania na rzecz innych, związanego z poniesieniem osobistych kosztów. Obserwowany nie tylko u ludzi, bazuje prawdopodobnie na wbudowanej w mózgi wielu gatunków zwierząt zdolności do empatii. Niektórzy uznają altruizm za przeciwieństwo egoizmu, inni za jego dopełnienie – zgodnie z założeniem, że jeśli robi się coś dla kogoś, to w nadziei na uzyskanie jakichś korzyści.

AUTOPREZENTACJA oznacza próby kierowania wrażeniem, jakie wywiera się na innych. Schlebiając innym, grożąc im, usprawiedliwiając się, eksponując swoje zalety bądź podkreślając własną bezradność, ludzie zwiększają szanse na osiągnięcie swoich celów, takich jak spełnienie przez kogoś prośby lub żądania. Przede wszystkim jednak tego typu, niekoniecznie świadome, zachowania mają na celu gromadzenie informacji na temat Ja, podtrzymywanie lub podnoszenie samooceny, budowanie tożsamości – bo inni ludzie jakoś na zachowania człowieka reagują, co pozwala mu wyciągać wnioski o sobie. Autoprezentacja jest terminem bliskim pojęciom takim, jak persona, maska i Ja publiczne.

DECENTRACJA to, po pierwsze, umiejętność wyobrażenia sobie i przyjęcia cudzego punktu widzenia, rozwijana zwykle między siódmym a dwunastym rokiem życia, traktowana jak przeciwieństwo naturalnego dla młodszych dzieci egocentryzmu. Po drugie, termin ten oznacza umiejętność dystansowania się wobec własnych przekonań i myśli – także tych dotyczących Ja – aktywizowaną spontanicznie albo uzyskiwaną dzięki praktykowaniu uważności bądź wykorzystaniu psychoterapeutycznych technik, takich jak derefleksja. W obu znaczeniach decentracja pozwala na dostrzeganie wielu aspektów sytuacji.

DEREFLEKSJA jest opracowaną przez Victora Frankla metodą zmniejszania zaabsorbowania bolesnymi wspomnieniami, problemami czy negatywnymi wizjami przyszłości. Jej istotą jest przekierowanie uwagi z własnego Ja na innych bądź pozytywne doświadczenia.

DYSOCJACJA jest oddzieleniem się od jakiejś części Ja bądź doświadczenia. W lekkiej postaci polega na odcinaniu się od spraw mało istotnych – większość ludzi „odłącza się”, wykonując codzienne czynności, takie jak mycie zębów czy dojazd do pracy, co sprawia, że nie potrafią ich sobie dokładnie przypomnieć. W postaci umiarkowanej dysocjacja jest mechanizmem obronnym, pozwalającym na radzenie sobie ze stresem – np. człowiek, który definiuje swoje Ja poprzez pracę lub związek, może „odciąć się” od informacji o zwolnieniu lub rozstaniu, angażując się w gry komputerowe, fantazjowanie czy picie alkoholu. Skrajna dysocjacja może prowadzić do depersonalizacji bądź derealizacji, czyli zniekształconego spostrzegania siebie bądź otoczenia, albo do niepamięci ważnych zdarzeń. Przykładowo, człowiek z zaburzeniem osobowości narcystycznym lub borderline może urządzić karczemną awanturę życiowej partnerce, po czym minimalizować jej znaczenie lub twierdzić, że nic się nie stało, a osoba, która dowiedziała się, że jej dziecko umarło, może zacząć gotować mu obiad.

EGO to w znaczeniu potocznym opinia człowieka o sobie samym, związana z poczuciem własnej wartości lub ważności. Właśnie w tym znaczeniu mówi się o ego „rozrośniętym”, „wybujałym”, „słabym” czy „urażonym”. Psychologiczne rozumienie ego jest bardziej skomplikowane. W psychoanalizie Zygmunta Freuda oznacza ono część psychiki odpowiedzialną za świadome doświadczanie rzeczywistości i przystosowywanie się do jej ograniczeń. Pozostałe dwa składniki psychiki są nieświadome – id jest siedliskiem popędów dążącym do przyjemności, a superego kieruje się społecznymi powinnościami. Zadaniem ego jest pogodzenie celów id i superego – ponieważ są one nieznośnie konfliktowe, ego stosuje mechanizmy obronne (wyparcie, racjonalizacja, projekcja, sublimacja), żeby uchronić się przed doświadczaniem lęku, poczucia winy, frustracji itp. Freudowska wizja ludzkiej psychiki była przygnębiająca, bo przedstawiając ego jako mediatora „gaszącego pożary” wybuchające między potężnymi obszarami nieświadomości, pozostawiała niewiele przestrzeni dla samoświadomości, samokontroli, samorealizacji. Kontynuatorzy idei Freuda, tacy jak Heinz Hartmann czy Erik Erikson, przypisywali ego kolejne zdolności, np. kontrolowania impulsów i emocji, nawiązywania relacji z innymi czy rozwoju w biegu życia. Wielu badaczy psychiki, być może dla podkreślenia swojej niezależności od psychoanalizy, porzuciło pojęcie ego na rzecz Ja.

EGOCENTRYZM ma dwa znaczenia, w pierwszym jest naturalnym etapem rozwojowym – zgodnie z ustaleniami Jeana Piageta dzieci do siódmego roku życia traktują siebie jako centrum świata, bo nie potrafią jeszcze odróżniać się od otoczenia, spojrzeć na rzeczywistość z cudzego punktu widzenia. W znaczeniu drugim egocentryzm jest skupieniem na sobie, sprawiającym, że człowiek nie dostrzega uczuć, poglądów, motywów innych ludzi. Człowiek taki może, lecz nie musi posiadać cech narcystycznych – „czysty” egocentryk sądzi, jak dziecko, że jest w centrum uwagi, więc akceptacja ze strony innych jest mu obojętna. Osoby narcystyczne są uzależnione od zewnętrznych przejawów aprobaty.

EGOIZM, czyli naukowy odpowiednik potocznej samolubności, polega na przedkładaniu własnych interesów nad cudze. Egoista kieruje się dobrem swoim lub najbliższych, zważając na innych tylko o tyle, o ile dostrzega w tym istotne dla siebie możliwości lub zagrożenia. Zgodnie z wieloma teoriami biologicznymi, ewolucyjnymi, a nawet etycznymi egoizm jest warunkiem przetrwania jednostek i gatunków – co czyni go naturalnym, pożądanym i pożytecznym.

EGOMANIA to synonim megalomanii, oznaczający koncentrację na własnej wyjątkowości, ważności, doskonałości. Egomaniak ma nierealistycznie wysoką samoocenę, której źródłem są urojenia dotyczące swojego znaczenia i możliwości. Jego relacje z otoczeniem są zwykle obustronnie trudne – choć manifestuje samozadowolenie, którym drażni innych, czuje się niedoceniany.

EGOTYZM jest tym, co popularnie nazywa się „rozbuchanym ego” – nadmiernym zainteresowaniem sobą (własnymi cechami, uczuciami, pragnieniami), połączonym z kierowaniem na siebie uwagi otoczenia. Przejawia się też przesadnie korzystną opinią o sobie i dążeniem do jej podtrzymywania. Skrajnie nasilony, staje się egomanią. Psycholodzy odróżniają go od egotyzmu atrybucyjnego, będącego powszechnym zniekształceniem myślenia, polegającym na przypisywaniu sobie (np. swoim umiejętnościom, wkładowi pracy) sprawstwa za sukces, przy jednoczesnym wypieraniu się odpowiedzialności za niepowodzenia (spostrzegane np. jako niekorzystny zbieg okoliczności).

JA jest, w najprostszym rozumieniu, obrazem samego siebie. W psychologii jest ono zwykle definiowane jako złożony system wiedzy na swój temat, np. Carl Rogers wyróżnił w nim Ja realne (to, jak człowiek się spostrzega) oraz Ja idealne (jaki chciałby być), do których Tory Higgins dodał Ja powinnościowe (osobiste przekonania o zobowiązaniach). Najnowsze teorie Ja podkreślają, że jest ono schematem poznawczym (lub zespołem takich schematów), czyli zorganizowanym zbiorem informacji na swój temat, powstającym na bazie doświadczenia (co wyjaśnia wpływ dzieciństwa na dorosłe życie), odpowiedzialnym za interpretowanie zdarzeń oraz liczne emocje, motywacje i działania. Oznacza to, że Ja jest nie tyle statycznym autoportretem, ile raczej aktywnym centrum doświadczenia, określającym osobiste możliwości i ograniczenia oraz jakość życia. Np. Roy Baumaister opisuje trzy wymiary Ja: intrapersonalny (związany z samoświadomością, samowiedzą, samooceną), interpersonalny (odpowiedzialny m.in. za autoprezentację) oraz działający (związany m.in. z budowaniem poczucia sprawstwa i samokontrolą).

JA OBSERWUJĄCE albo inaczej: meta-świadomość, Ja-świadek lub Ja poznające, to szczególna część świadomości zdolna do obserwowania i dystansowania się wobec wszelkich zdarzeń psychicznych – także myśli, emocji i dążeń angażujących te części Ja/ego, które zostały wyuczone w toku doświadczenia i skłaniają ludzi do odtwarzania niekoniecznie korzystnych wzorców. Do Ja obserwującego odwołują się coraz liczniejsze metody terapeutyczne, m.in. program redukcji stresu oparty na uważności Jona Kabata-Zinna, terapia akceptacji i zaangażowania Stevena Hayesa, Kelly’ego Wilsona i Kirka Strosahla czy terapia metapoznawcza Adriana Wellsa.

JAŹŃ to w teorii Carla Junga całość psychiki (czyli to, co później zaczęto nazywać osobowością), obejmująca jej części świadome oraz nieświadome, odpowiedzialna za ich komunikację. Jest to też rodzaj psychicznego ideału, kierującego indywidualnym rozwojem. Jaźń jest terminem specyficznie polskim – w języku angielskim odpowiada mu self, a w niemieckim selbst, zwykle tłumaczone jako „Ja”. Wprowadzenie tego terminu miało sens, gdyż w niektórych teoriach, np. Williama Jamesa, obok trudnego do przełożenia na nasz język pojęcia self występuje pojęcie I (oznaczające „Ja”).

NARCYZM jest, w sensie potocznym, nadmierną, bezkrytyczną miłością własną. W rozumieniu psychologicznym jest czymś nieomalże przeciwnym – skupieniem na sobie wynikającym z braku jasno określonego Ja, niezaspokojenia istotnych potrzeb. Nasilony, przyjmuje postać tzw. narcystycznego zaburzenia osobowości, wyrażającego się m.in. wyolbrzymionym poczuciem własnego znaczenia i wyjątkowości, brakiem empatii, wykorzystywaniem innych do własnych celów, arogancją. Narcystyczne skoncentrowanie na sobie, roszczenia, manipulacje i fantazje mają bolesne drugie dno: są typowe dla osób, które w dzieciństwie nie miały możliwości poznania swoich możliwości i ograniczeń, więc nie wiedzą, kim są, do tego stopnia, że podtrzymują swoje kruche Ja dzięki admiracji ze strony innych – i są w tym nienasycone, bo nie wiedzą, jak się nasycić.

OSOBOWOŚĆ to indywidualna psychika, czyli zespół cech, wzorców myślenia, emocjonalnego reagowania i motywów typowych dla danej osoby. Z jednej strony, osobowość jest czymś więcej niż Ja/ego, na ogół traktowane jako jej świadoma część – bo zawiera osobiste charakterystyki i psychiczne mechanizmy, których człowiek sobie nie uświadamia (tak jak nie zdaje sobie sprawy z pracy nerek czy trzustki). Z drugiej strony realizowanie osobowościowego potencjału jest uzależnione od Ja, bo jeśli człowiek czegoś o sobie nie wie, to tej wiedzy nie wykorzystuje – np. ktoś, kto nie jest świadomy swojego matematycznego czy muzycznego talentu, rzadko go rozwija (podobnie jak osoba niezdająca sobie sprawy z choroby serca nie uwzględnia związanych z nią ograniczeń). Osobowość jest w stosunku do Ja podstawowa, bo w dużej mierze (choć mniejszej niż cechy fizyczne) warunkują ją geny. Ja powstaje raczej w oparciu o doświadczenia, kształtowane przez środowisko społeczne.

SAMOKONTROLA jest zdolnością doraźnego radzenia sobie z wewnętrznymi impulsami i zewnętrznymi pokusami, opartą na kierowaniu swoimi myślami, a w efekcie emocjami i zachowaniami. Walter Mischel odkrył, że zdolne do samokontroli dzieci, postawione przed wyborem natychmiastowego zjedzenia słodkości albo otrzymania jej podwójnej porcji po kwadransie, przekierowują uwagę z jej „gorących” cech, takich jak wyobrażenie smaku, na mniej kuszące cechy „zimne”, takie jak kształt.

SAMOOCENA to ogólna, wartościująca postawa wobec siebie, traktowana jako istotny i aktywny składnik Ja, odpowiedzialny za wiele emocji, motywacji i działań. Potocznie mówi się o samoocenie niskiej albo wysokiej, psycholodzy podkreślają jednak znaczenie samooceny niepewnej, będącej przyczyną m.in. samoutrudniania, czyli „rzucania sobie kłód pod nogi” (które może polegać np. na wykonywaniu zadań na ostatnią chwilę – jeśli człowiek z niepewną wysoką samooceną po raptem kilkugodzinnym przygotowaniu zda trudny egzamin, to może uznać, że jest inteligentny, a jeśli go nie zda, może stwierdzić, że przygotowywał się zbyt krótko, więc wynik nic nie mówi o jego zdolnościach). Niektórzy badacze utożsamiają samoocenę z poczuciem własnej wartości, inni uważają, że pierwsza jest efektem porównywania się z innymi oraz doświadczanych nagród i kar (np. pochwał i słów krytyki), a drugie jest akceptowaniem siebie (albo nie) niezależnie od niepowodzeń i sukcesów. Jeszcze inni, np. Albert Bandura, sądzą, że zamiast o całościowej ocenie siebie należy mówić o poczuciu własnej skuteczności w różnych obszarach – bo np. osoba ceniąca swoją zdolność prowadzenia auta może mieć świadomość swoich niewielkich kompetencji w odczytywaniu map. Niezależnie od kontrowersji związanych z pojęciem samooceny pewne jest to, że samopoczucie człowieka, jego dążenia, wytrwałość w realizowaniu zadań, są uzależnione od jego wartościowania różnych aspektów siebie, zwłaszcza swoich możliwości radzenia sobie w różnych sytuacjach.

PERSONA, czy też maska, to w teoriach m.in. Carla Junga i Antoniego Kępińskiego zewnętrzna reprezentacja Ja/ego. Nazywana także Ja publicznym, służy eksponowaniu lub ukrywaniu niektórych cech, myśli, emocji, motywacji – co z jednej strony ułatwia człowiekowi dostosowanie się do oczekiwań i wymagań społecznych, a z drugiej umożliwia mu pielęgnowanie Ja prywatnego, czyli swojej sfery intymnej.

SAMOREGULACJA służy osiąganiu celów ważniejszych i bardziej odległych niż powstrzymanie się przed natychmiastowym zjedzeniem ciastka, któremu służy samokontrola. Oznacza m.in. umiejętność unikania stresu, uspokajania się w chwilach wzburzenia, budowania motywacji w obliczu przeciwności. Wymaga szerszej niż samokontrola perspektywy czasowej, samowiedzy i stosowania rozmaitych strategii zarządzania swoimi myślami, emocjami, działaniami.

SAMOŚWIADOMOŚĆ to, po pierwsze, zdawanie sobie sprawy ze swojego istnienia i odrębności od otoczenia, połączone z posiadaniem jakiejś „idei własnej osoby”. Jej przejawem jest rozpoznawanie siebie w lustrze, obserwowane u półtorarocznych dzieci, szympansów, słoni, srok i innych gatunków zwierząt. W drugim znaczeniu samoświadomość to koncentracja na informacjach dotyczących siebie, wewnętrznych lub zewnętrznych. Według Charlesa Carvera i Michaela Scheiera ludzie skłonni do poddawania siebie i swoich zachowań analizie oraz przyglądania się własnym emocjom cechują się tzw. samoświadomością prywatną, z kolei osoby obserwujące to, jak reagują na nie inni, zabiegające o wywieranie dobrego wrażenia, charakteryzują się tzw. samoświadomością publiczną. Psycholodzy są zgodni co do tego, że nadmierna samoświadomość bywa szkodliwa – może prowadzić do nieśmiałości, lęku społecznego, egotyzmu, a nawet paranoi.

SAMOWIEDZA to część Ja odpowiadająca na pytania typu: „Jaka/jaki jestem? Jakie mam predyspozycje, ograniczenia, możliwości? Do czego dążę, dlaczego to robię? Skąd biorą się moje uczucia?”. Prowadzące do zwiększania samowiedzy samopoznanie jest popularnym celem psychoterapii, służącym rozwijaniu Ja adekwatnego do osobowości. Cel ten jest niebagatelny, bo posiadanie trafnego obrazu siebie zwiększa szansę samorealizacji i osiągnięcia dobrostanu.

SAMOREALIZACJA, inaczej samoaktualizacja lub samourzeczywistnienie, oznacza spełnianie osobistego potencjału. Psycholodzy, np. Abraham Maslow, utożsamiają ten potencjał z unikalnymi genami i doświadczeniami, natomiast w niektórych systemach religijnych i filozoficznych, takich jak hinduizm czy buddyzm, kojarzy się go z możliwością porzucenia osobistych uwarunkowań – czyli zdystansowania się wobec swojego Ja i osobowości. Te dwa podejścia do samorealizacji łączy koncepcja indywiduacji Carla Junga. Zgodnie z nią rozwój osobisty jest jednocześnie wyodrębnianiem się z tego, co powszechne (np. uwalnianiem się od doświadczanych presji społecznych), i poddawaniem się uniwersalnym regułom (związanym z rozwojem duchowym). Popularne obecnie pojęcie samorozwoju akcentuje osiąganie upragnionych celów osobistych, np. szczęścia, zamiast realizowania (nieco tajemniczego) osobistego potencjału.

TOŻSAMOŚĆ jest poczuciem jedności – ze swoim ciałem, myślami, emocjami i działaniami, z samym sobą w przeszłości i przewidywanej przyszłości, z bliskimi osobami i wybranymi grupami społecznymi, z określonymi ideami. Jednocześnie jest poczuciem odrębności, np. od ubrania, którego dotyku się doświadcza, od ludzi postępujących zgodnie z odmiennym systemem wartości. Tożsamość sprawia, że kiedy człowiek patrzy na siebie w lustrze, wie, że jest tą samą osobą, którą był wczoraj, kilka albo parędziesiąt lat wcześniej, wie, co uznaje za swoje, co jest mu bliskie, a co obce. Tożsamość trudno odróżnić od Ja – pionier psychologicznych badań nad nią Erik Erikson traktował te pojęcia jako synonimiczne. Można uznać, że tożsamość jest terminem bardziej socjologicznym niż psychologicznym, podkreślającym związki osoby z otoczeniem.