POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 25 (2710) z dnia 2009-06-20; s. 15-16

Temat tygodnia

Juliusz Ćwieluch

Cztery ataki i cisza

Sytuacja polskich wojsk w Afganistanie rozwija się według z góry założonego scenariusza. Tyle że na razie pisze go przeciwnik.

Przygotowanie zasadzki to trudna sztuka. Spytaj pierwszego lepszego sierżanta. Trzeba wiedzieć, na kogo się poluje, jakie ma słabe strony, jak wyrządzić mu maksymalną krzywdę. No i co zrobić, żeby samemu nie stać się zwierzyną. W sumie mnóstwo spraw do połapania. Łatwo można się pogubić.

I chyba się pogubiliśmy. „Ostatni atak na polski OMLT nadaje się do książek i to tych do nabożeństwa, że żadnemu z naszych nic się nie stało– napisał w esemesie jeden z żołnierzy służących obecnie w Afganistanie. (OMLT, z ang. Operational Mentoring Liaisoning Team – Operacyjny Zespół Doradczo-Łącznikowy).

Opisu tej akcji trudno szukać nie tylko w książkach, ale nawet w artykułach. Podwójny atak na polski konwój i niemal trzygodzinna potyczka, jaką pod koniec maja stoczyli polscy żołnierze, przeszła w zasadzie bez echa. O co zresztą nie było trudno, bo w Afganistanie nie ma obecnie ani jednego polskiego dziennikarza. A polityka informacyjna MON nastawiona jest na informowanie tylko o tych atakach, które skoń...

Ilu bojowników

O tym, że liczba ataków w Afganistanie będzie wzrastać, wywiad informował już kilka miesięcy temu. Pod wpływem tych doniesień minister obrony narodowej zdecydował się zwiększyć polski kontyngent z 1,6 tys. do 2,2 tys. żołnierzy. Na miejscu przebywa już 2 tys. polskich żołnierzy. Kolejnych 200 w tzw. odwodzie operacyjnym czeka w kraju. Na razie nie zapadła jeszcze decyzja, kiedy ewentualnie polecą do Afganistanu. Polacy mogą również współpracować z 2 tys. żołnierzy z 203 korpusu Afgańskiej Narodowej Armii. Dane na temat sił przeciwnika są sprzeczne. Według niektórych źródeł talibowie w tej prowincji mają ok. 500 bojowników.