POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 38 (2723) z dnia 2009-09-19; s. 107-109

Ludzie i obyczaje

Marcin Piątek

Cztery piłki i siatka

Siatkarze świętują, koszykarze wstają z kolan, szczypiorniści zadomowili się w światowej czołówce. A piłkarzy nożnych dosięgła ­sprawiedliwość i wrócili, gdzie ich miejsce.

O medalu mówiono po cichu. Ale złoto? Pomogło losowanie – twierdzą malkontenci. – Pewnie, powinniśmy poprosić o powtórzenie mistrzostw, tak by nie było wątpliwości, że ten medal nam się należał – ironizuje Alojzy Świderek, za czasów Raula Lozano drugi trener reprezentacji.

Turnieje mają swoje prawa – wiadomo, że przyjdzie gorszy dzień, że rywal, który w teorii nie ma prawa zrobić krzywdy, krzywdę robi, że sędziowie nieumyślnie zaszkodzą. Polacy przeżywali w Izmirze ciężkie chwile, w grupowych spotkaniach ze Słowacją i Hiszpanią bronili piłek meczowych, w finale po trzecim, przegranym szybko i łatwo, secie musieli pozbierać się w mgnieniu oka i wysłać Francuzom wiadomość: to był wypadek przy pracy.

Nagle okazało się, że zespół bez gwiazd – zabrakło przecież Michała Winiarskiego, Mariusza Wlazłego i Sebastiana Świderskiego – ma się dobrze i rośnie z każdym kolejnym meczem. Polacy wyrobili sobie nową markę – zimnokrwistych. Grali w turnieju siedem setów, w których o zwycięstwie decydowały przewagi (w tym jeden w&...