POLITYKA

Poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (2590) z dnia 2007-02-03; s. 38-41

Rynek

Paweł Filus P.S.

Czwarty do gry

Za kilka tygodni w Polsce zacznie działać czwarty operator telefonii komórkowej. Czy uda mu się nadkruszyć prymat Ery, Orange i Plusa? Czy naprawdę 30 mln użytkowników komórek czeka rewolucja?

Niektórzy już korzystają z usług nowego operatora. W trwającym programie pilotażowym rozdano 20 tys. nowoczesnych telefonów Samsung i Motorola. Przez dwa miesiące można z nich za darmo dzwonić i testować nową sieć. A na przełomie marca i kwietnia ma nastąpić jej oficjalny start.

Przedsięwzięcie tymczasowo nazwane jest Project4 (P4). Przygotowania prowadzi prawie 400 osób. Marka i logo do 2 lutego pozostaną tajemnicą. Wiadomo natomiast, że nowy gracz chce postawić na usługi trzeciej generacji (UMTS), a także stoczyć bój z Erą, Orange i Plusem. Wszystko to się wydarzy na bardzo zapchanym już rynku. Przyjmuje się, że telefon komórkowy ma 8 na 10 Polaków. Ponieważ niektórzy mają po dwa aparaty lub więcej, statystycznie licząc z komórki korzysta każdy z nas. Gdzie tu jest miejsce dla czwartego gracza?

Telefony dla e-ludzi

Kluczem do sukcesu może być odpowiedni dobór grupy potencjalnych klientów. Czwarty operator, przynajmniej na początku, nie będzie kusił każdego z 30 mln użytkowników komó...

Islandczyk z ikrą

P.S.

Podczas gdy w Warszawie 400 pracowników spółki P4 tka czwartą sieć telefonii komórkowej, w Londynie 12 pracowników funduszu inwestycyjnego Novator szuka miliarda euro na jej zbudowanie. Właściciel tego przedsięwzięcia to 39-letni najbogatszy obywatel Islandii Thor Bjorgolfsson. Jego prywatna fortuna szacowana jest na 3 mld dol., co odpowiada czwartej części rocznego PKB Islandii. Ten majątek upoważnia go również do miejsca w trzeciej setce rankingu najbogatszych mieszkańców globu.

Można powiedzieć, że Thor Bjorgolfsson ma biznes we krwi. Jego dziadek, z pochodzenia Duńczyk, przybył na Islandię z dobytkiem w tobołku. Imał się różnych zajęć, dwa razy bankrutował, ale ostatecznie skończył jako zamożny posiadacz ziemski. Ojciec Thora zainwestował w gigantyczną linię żeglugową Hafskip. Młody Thor dorastał w tzw. dobrym domu. Choć rodzinne przedsiębiorstwo kręciło się coraz słabiej, nigdy nie zaznał biedy. Żył spokojnie do czasu, aż w 1986 r. policja zabrała ojca z rodzinnej posiadłości. Kilka miesięcy później Hafskip upadł. Wraz z bankructwem na jaw wyszedł skandal korupcyjny, w który zamieszany był ówczesny minister finansów Islandii. W tym małym kraju była to olbrzymia afera, której echa na wiele lat pogrążyły rodzinę w niesławie. Senior rodu ostatecznie został oczyszczony z najcięższych zarzutów, ale skazany za przestępstwa księgowe. Thor w tym czasie kończył studia ekonomiczne na prywatnej uczelni w Nowym Jorku. Po tamtej rodzinnej traumie honor i społeczne poważanie są dla niego niezwykle istotne.

W wieku 25 lat wyjechał do Rosji, gdzie bujnie rozwijał się kapitalizm w najdzikszym wydaniu. Można tam było stracić życie, ale też zarobić fortunę. Choć Thor pierwszy milion dostał od ojca, to w Sankt Petersburgu cudownie go pomnożył. Na Islandii kupił starą linię produkcji napojów gazowanych, wyremontował, przewiózł do Rosji i zaczął rozlewać Pepsi, Mirindę oraz 7Up. W kraju wygłodniałym zachodnich marek sprzedawały się świetnie. Potem zainwestował w browar. I znów strzał w dziesiątkę, bo otrzeźwieni wolnym rynkiem Rosjanie z wódki zaczęli przestawiać się na piwo. Po sześciu latach Thor sprzedał browar firmie Heineken za 350 mln dol.

Te zyski oraz rodzinna fortuna dały Bjorgolfssonowi przepustkę do elitarnego klubu najbogatszych inwestorów. Osiągnął pułap, przy którym mądrze lokowane pieniądze zaczynają się mnożyć w postępie geometrycznym. Na stałe przeprowadził się do Londynu. Dziś inwestuje w telekomunikację, banki i farmaceutyki. Ma udziały w 6 spółkach telekomunikacyjnych (w Czechach, Finlandii, Grecji). Bierze udział w prywatyzacji BTC, narodowego operatora telefonii stacjonarnej w Bułgarii. Jest współwłaścicielem Landsbanki, największego banku Islandii. Perłą w koronie jego imperium jest 32 proc. akcji Actavis, jednego z największych na świecie producentów leków generycznych.

Bjorgolfssona do Polski ściągnął Wojciech Mądalski, były prezes operatora telefonii stacjonarnej Netia. Znał wcześniej jego wspólnika – Constantina Gonticasa, który dziś nadzoruje inwestycje Thora nad Wisłą. Finansowe wsparcie Islandczyka pomogło wyciągnąć Netię z tarapatów, ale też związało pieniądze Novatora z polskim rynkiem telekomunikacyjnym. Gdy rząd ogłosił przetarg na częstotliwości radiowe dla czwartego operatora komórek, szefowie Netii uznali to za najlepszą formę obrony przed kurczącym się biznesem telefonii stacjonarnej. A potem przekonali do tego finansistów z Londynu. W Polsce Bjorgolfsson ma udziały w Netii, P4 oraz w niewielkiej firmie farmaceutycznej Biovena.

Fundusz Bjorgolfssona to kwintesencja globalnego kapitalizmu. Z okien siedziby Novatora przy prestiżowej ulicy Park Lane widać zieleń drzew w Hyde Parku i londyńskie City. Choć w biurze pracuje kilkanaście osób, mówi się w nim 16 językami. Constantine Gonticas, wspólnik, który nadzoruje polskie interesy Bjorgolfssona, jest z pochodzenia Grekiem. Większość partnerów ma dyplomy z Cambridge czy Oxfordu, a za sobą pracę w tak znanych międzynarodowych instytucjach jak Deutsche Bank czy Merill Lynch.

W świecie globalnych finansów Bjorgolfsson czuje się jak ryba w wodzie. Mówi się o nim, że ma nosa do okazji i talent do łączenia firm. Pieniędzmi obraca przez spółki-słupy na Kajmanach, Cyprze i w Luksemburgu. Kupno, sprzedaż, spekulacja, lewarowanie transakcji, zawieranie sojuszy i błyskawiczne ruchy uprzedzające konkurencję – w tym Islandczyk czuje się najlepiej. Ciągle w rozjazdach, jego najważniejsze biuro to telefon i laptop. Dziś jest w Nowym Jorku, jutro leci do Pekinu (budowę infrastruktury P4 kredytuje Chiński Bank Rozwoju). Po drodze prywatny odrzutowiec zawozi go na forum ekonomiczne w Davos, gdzie wypada się pokazać. W wolnych chwilach jeździ na rowerze i nartach. Kręcą go górskie spływy kajakowe. Najbliższych współpracowników zaprasza na łowienie ryb w lodowatych północnych morzach.

W takim świecie nie ma też miejsca na sentymenty. Czwarty operator komórkowy w Polsce jest dla Bjorgolfssona inwestycją jak każda inna. – Każda moja firma jest na sprzedaż, pytanie tylko, czy dostanę odpowiednią ofertę – mówi Islandczyk. P.S.

Załączniki

  • Góra komórek

    Góra komórek