POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 14 (2498) z dnia 2005-04-09; s. 42-45

Gospodarka / Telefonia komórkowa

Adam Grzeszak

Czwarty do gry

9 maja dowiemy się, kto będzie czwartym operatorem telefonii komórkowej. To dzień rozstrzygnięcia telekomunikacyjnego przetargu i, być może, zupełnie nowego podziału rynku. Czy okaże się dniem zwycięstwa także i dla nas, abonentów?

Choć ostateczny termin przyjmowania ofert (12 kwietnia) zbliża się nieubłaganie, to nikt nie złożył jeszcze dokumentów. Nie wiadomo więc, kto weźmie udział w przetargu; potencjalni uczestnicy oficjalnie milczą, a po kątach dają wyraz niezadowoleniu. Wielka trójka, czyli operatorzy sieci Era, Plus i Idea, kwestionuje sam przetarg co do zasady. Polski rynek nie wyżywi kolejnej gęby i to, co ma przynieść korzyść użytkownikom telefonów komórkowych, może obrócić się przeciwko nim. W krajach, gdzie działa czterech operatorów, ceny wcale nie są niższe niż tam, gdzie jest trójka – przekonują. Niech lepiej zostanie tak, jak jest. Wolne częstotliwości radiowe, którymi prezes Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP) Witold Graboś chce uszczęśliwić czwartego operatora, oni chętnie kupią. Nie zmarnuje się nic.

Jeśli jednak przetarg jest konieczny, to nowy gracz powinien wejść na rynek na identycznych zasadach, jakie wcześniej od nich egzekwowano. Te same wielomilionowe opłaty koncesyjne, te same zobowiązania inwestycyjne, żadnej taryfy ulgowej. Tymczasem prezes URTiP chce stworzyć czwartemu operatorowi sielankowe warunki: niewielkie wymagania ...