POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 28 (2512) z dnia 2005-07-16; s. 12

Komentarze / Opinie

Krzysztof Burnetko

Czy esbek wybierze prezesa IPN

Andrzej Przewoźnik versus kapral Kosiba i kompania

Historia oskarżenia Andrzeja Przewoźnika, potencjalnego kandydata na prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa PRL to kolejny dowód aberracji – czy raczej, jak trafnie nazwał to w rozmowie z Jackiem Żakowskim w „Polityce” abp Józef Życiński – „UB-erracji”.

I znowu problem leży nie tylko w ewentualnej krzywdzie i naruszeniu dobrego imienia człowieka.

Po pierwsze, chodzi o styl działania mediów. Oto jeden z czołowych dzienników tłustym drukiem chwali się: „Instytut Pamięci Narodowej odnalazł dokument obciążający Andrzeja Przewoźnika” – ustaliła „Rzeczpospolita”. Po czym wyjaśnia, że w krakowskim IPN „przypadkowo odnaleziono” niedawno oświadczenie funkcjonariusza Służby Bezpieczeństwa, wedle którego Przewoźnik był w młodości tajnym współpracownikiem.

Redakcja nie zastanawia się, na ile można ufać „przypadkowo odnalezionej” opowieści funkcjonariusza SB, złożonej na dodatek w 1990 r., by przypodobać się nowej władzy i przebrnąć procedurę weryfikacyjną do sł...