POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (2514) z dnia 2005-07-30; s. 19-20

Komentarze

Krzysztof Burnetko

Czy sąd ma zawsze rację?

Morderstwo w sklepie Ultimo staje się tak głośne jak przed wojną sprawa Gorgonowej

Trzy procesy w jednej sprawie. W dwóch werdykt brzmi: uniewinnić. W tym ostatnim, zakończonym w ub. tygodniu, sąd orzeka inaczej: uznaje, że Beata K. zabiła w 1997 r. męża Anny J., swojej ekskoleżanki i szefowej z warszawskiego butiku Ultimo, a ją samą zabić usiłowała. Kara: 25 lat więzienia.

Opinia publiczna za każdym razem była zaskoczona. Przy pierwszych dwóch procesach zdziwienie mogła budzić konsekwencja sądu w respektowaniu zasady in dubio pro reo, czyli tłumaczenia wszelkich wątpliwości na korzyść oskarżonej. Reguła ta (potwierdzona w art. 5 obowiązującego kodeksu postępowania karnego) jest kluczową, ale i bodaj najczęściej kontestowaną regułą cywilizowanego procesu karnego. Nastrój społecznego oburzenia przestępstwem sprzyja raczej odwetowi niż sprawiedliwości. Nadto w potocznym odbiorze oskarżony traktowany jest zwykle jako winny. Stąd drobiazgowe badanie przez sąd detali sprawy – zwłaszcza tych mogących świadczyć na rzecz oskarżanego – postrzegane jest czasem jako zbędne. Ba, traktowane bywa jako próba osłaniania go przez wymiar ...