POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 50 (2534) z dnia 2005-12-17; s. 48-52

Świat / Rosja

Igor T. Miecik

Czyi są ci Nasi?

To teraz największa organizacja młodzieżowa w kraju, taki nowy kadrowy Komsomoł. Ale ludziom trudno się połapać, o co Naszym tak naprawdę chodzi. Raz mówią, że są opozycją, innym razem pieką kiełbaski na działce u Putina. Szykują w Rosji rewolucję, a za chwilę mówią, że nie wolno dopuścić do tego, co się stało na Ukrainie.

Nazwali się Nasi. Mają sztandar z białym krzyżem św. Jerzego na czerwonym tle i białe organizacyjne koszulki z czerwoną gwiazdą na piersi. Kiedy chcieli się pokazać i w sześćdziesiąt tysięcy wyszli na ulice Moskwy, miasto się szczerze zdziwiło: skąd się ich tyle wzięło? A Moskwę trudno zadziwić. Przechodnie przystawali popatrzeć na biało-czerwoną rzekę, komentowali: Zorganizowani są, równo idą! Dyscyplinę mają! I pieniądze – patrzcie, każdy, jeden w drugiego, z gwiazdką. Fabryka tekstylna z miesiąc musiała na nich pracować. Jasności tylko gapie nie mieli: Czyi oni są? O co im idzie? Ktoś czytał, i to w piątkowych „Izwiestiach” więc na poważnie że chcą rewolucję w Rosji zrobić, inny przysięgał, że w telewizji widział, jak ich wódz obejmował się z Putinem, więc o rewolucji mowy być nie może.

Tak czy inaczej, w telewizji mówią, że Nasi, a ściślej Demokratyczny Antyfaszystowski Ruch Młodzieżowy Nasi, bo ...