POLITYKA

Poniedziałek, 22 lipca 2019

Polityka - nr 10 (3151) z dnia 2018-03-07; s. 33-35

Społeczeństwo

Violetta Krasnowska

Czyściciele wieżowców

Podczas gdy komisja Patryka Jakiego w świetle kamer analizuje przypadki czyścicieli kamienic i pojedynczych mieszkańców pozbawianych domów, tysiące ludzi z mieszkań spółdzielczych bez własnej winy popadają w długi. A niebawem zaczną tracić mieszkania.

Spółdzielnie mieszkaniowe – a mamy ich 3,6 tys. – to tysiące metrów kwadratowych atrakcyjnych gruntów w prestiżowych lokalizacjach, często w centrach miast, tysiące wieżowców, a w nich miliony mieszkań (4 mln członków spółdzielni). Te potężne majątki, osiedla często rozproszone po różnych dzielnicach, zarządzane bywają mało przejrzyście, na dodatek przez osoby, których kompetencje menedżerskie nie są warunkiem wymaganym przy wyborze. Za rekomendację wystarcza np., że jest się żoną wcześniejszego prezesa. Nic dziwnego, że spółdzielnie mieszkaniowe stają się łakomym kąskiem dla różnej maści cwaniaków, tym bardziej że interesy na reprywatyzacji się kończą. A po czyszczeniu kamienic może nas czekać czyszczenie całych wieżowców.

Wystarczy znaleźć odpowiednio źle zarządzaną spółdzielnię, ze słabą kontrolą, zadłużyć ją, nawet zobowiązaniami wziętymi z kosmosu, a potem obciążyć hipoteki spółdzielczych nieruchomości, nawet wielokrotnie zabezpieczając ten sam dług na kilku nieruchomościach (znany jest przypadek nadzabezpieczenia nawet o 450 proc.). I gdy spół...

Zobacz także

Czyściciele wieżowców