POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (2274) z dnia 2000-12-02; s. 61-62

Kultura

Artur Górski

Czystość a wydajność

Celibat staje się modny

W Ameryce zdobywa powodzenie „Historia celibatu” Elizabeth Abbott. Jeśli wierzyć pisarce, wszelki postęp człowieka – od kultury po politykę – dokonuje się dzięki tym, którzy zrezygnowali z uciech cielesnych na rzecz wyższych celów. Kiedyś celibat był wyrzeczeniem godnym litości, dziś zwolennicy tej formy abstynencji są dumni ze swej czystości i twierdzą, że w „czystym ciele zdrowy duch”.

Celibat zawsze fascynował twórców. Osoba, która z takich czy innych względów odrzuca seks – ba, nawet miłość – często staje się bohaterem literackim lub filmowym. W pewnych epokach była wręcz wzorcem do naśladowania: wszelkiej maści pozytywistyczni bohaterowie pracy u podstaw, wiejskie nauczycielki Orzeszkowej, porzucali szczęście osobiste (w tym rozkosz cielesną) na rzecz wyższych celów. Jednym z klasyków „celibatu w imię dobra ludzkości” była sławna angielska filantropka, twórczyni współczesnego pielęgniarstwa Florence Nightingale.

Pismo  Święte i Dzieje Apostolskie też roją się od zwolenników celibatu – począwszy od Jezusa Chrystusa (przyjaźnił się wprawdzie z paniami wątpliwej konduity, ale z ich usług nie korzystał), skończywszy na świętym Antonim. Ten ostatni – ojciec monastycyzmu – bardzo sugestywnie został przedstawiony przez Salvadora Dalego; święty klęczy z krzyżem w dłoni i wzrokiem opędza się od pokus doczesnych; podczas gdy te, pod postacią nagich kobiet niesionych na grzbietach słoni, otaczają go i próbują wzniecić pożądanie. Archetypem dzieł...