POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 40 (2725) z dnia 2009-10-03; s. 73-75

Historia

Tomasz Maćkowiak

Dalekie Zaolzie

Jerzy Urban, Wojciech Jaruzelski, Lech Kaczyński – co mają ze sobą wspólnego? Wszyscy przepraszali Czechów za zajęcie Zaolzia w 1938 r. Mieli szczere chęci, ale też chyba nie znali historii regionu, który, zanim zajęli Polacy, wcześniej anektowali Czesi. O czym mało kto dzisiaj pamięta.

Przeprosiny Lecha Kaczyńskiego z Westerplatte – w Polsce przyjęte z uznaniem nawet przez kręgi wobec prezydenta krytyczne – w Czechach przeszły w zasadzie bez echa. Odniosło się do nich tylko dwóch komentatorów: jeden bardzo zainteresowany wszystkim, co polskie, drugi bardzo ostentacyjnie zbuntowany przeciw tradycyjnemu czeskiemu nacjonalizmowi. Reszta sprawę zbyła milczeniem.

Kilka lat wcześniej ekipa czeskiej TV publicznej zrobiła wywiad z Wojciechem Jaruzelskim o inwazji w 1968 r. Powiedział w nim, że udział wojsk PRL w ataku na Czechosłowację był konieczny, wymagała tego polska racja stanu i że gdyby musiał zrobić to drugi raz, to by to zrobił. Zaraz potem uderzył się jednak w pierś Józefa Becka i ostro potępił agresję 1938 r.

Jeszcze wcześniej, bo gdzieś na początku lat 90., padły przeprosiny Jerzego Urbana. Był to rodzaj happeningu, zorganizowanego przez redaktora naczelnego „NIE” na fali inteligenckiej niechęci do Wałęsy. Z grupą zwolenników chodził po Czeskim Cieszynie i wołał: „Wałęsa, przeproś za Zaolzie!”.

Jest w tym coś bardzo znamiennego dla ...

Załączniki

  • Granice Zaolzia

    Granice Zaolzia - [rys.] JR