POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 47 (2681) z dnia 2008-11-22; s. 124-129

Na własne oczy

Karol Jałochowski

Daleko od Waszyngtonu

Prosta historia bez zmian dzieje się na odludziach zachodniej Ameryki. Starzy ludzie tęsknią za bliskimi i za czasami, gdy było co robić.

Pustynia Sonora, Arizona. Kanion Aravaipa. Dwie krowy na poboczu metodycznie obgryzają kaktusy. Po niebie w ciszy suną myśliwce. Wokół nieużytki rezerwatu Indian Chiricahua. Drewniany krzyż na horyzoncie, na wzgórzu. Za zakrętem nieczynna poczta. To Klondyke, miasto na sprzedaż. Na stałe mieszkają tu tylko Daniel Sirmans, John Luepke oraz Pat i Cliff Hayesowie. Dalej, w dół kanionu Aravaipa, żyją John Franzone i Norma Salazar Luepke, a w bocznej odnodze Jenny. Bezruch.

Tak tu było na początku XXI w. („Klondyke, miasto na sprzedaż”, Na własne oczy, POLITYKA 4/01). Jak wtedy, tak i dziś w małym glinianym kościele rodziny Salazarów, która w kanionie żyje od ponad stu lat, stoi figurka Matki Boskiej. Tyle tylko, że któregoś dnia Norma urwała jej rękę. Bez powodu. Przynajmniej bez oczywistego powodu. Norma to diablica. Wiedzą o tym wszyscy w okolicy. No i że ma baba jaja, też wiedzą, bo żeby szeryfowi i sędziemu na rozprawie pokazać środkowy palec, to trzeba mieć los cojones grandes. I fantazję, żeby w mieście ...