POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 7 (2285) z dnia 2001-02-17; s. 22-25

Kraj

Marcin Kołodziejczyk

Damis X-lecia

Największe zwycięstwo na tym stadionie odniósł prezes Tomaszewski

Stadion X-lecia w Warszawie – kiedyś socrealistyczny salon kraju, później zapomniana skorupa w środku miasta, a od dziesięciu lat największe targowisko w Europie – ma być przywrócony sportowi jako stadion narodowy. Nikt jednak nie wie, kiedy to się stanie, bo choć jest wola władz i śmiałe wizje budowy, to brakuje pieniędzy. Nie wiadomo także, kiedy wyprowadzi się z obiektu gospodarz targowiska, firma Damis.

Na Stadionie X-lecia od zawsze sport przeplatał się z polityką. Budowa trwała rok – trzeba było zdążyć na obchody rocznicy manifestu PKWN, Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów oraz okrągły jubileusz Polski Ludowej. Wybrano miejsce – wysypisko gruzu i śmieci na prawym brzegu Wisły. Pieniądze wyłożył Skarb Państwa i Stołeczny Fundusz Odbudowy Stolicy. Obywatele podjęli czyn społeczny i udało się. Na obchody święta 22 Lipca 1955 r. na Stadion X-lecia przybyli prezydent Bierut, sekretarze KC PZPR, delegaci władz ZSRR i Chin oraz 80-tysięczna widownia. Warszawa przegrała ze Stalinogrodem w piłkę.

Widownia dopisywała przez następne kilkanaście lat: legendarny mecz lekkoatletyczny Polska–USA z 1958 r., Auto Rodeo z Paryża, finisze Wyścigu Pokoju, festyny „Trybuny Ludu”, wiece poparcia dla Gierka, dożynki. Także te w 1968 r., kiedy podpalił się Ryszard Siwiec protestując przeciwko inwazji na Czechosłowację. Mecz Polska–RFN w 1972 r., gigantyczna msza papieska w 1983 r., koncerty rockowe, turnieje drużyn szkolnych na błoniach. To wszystko bez hal ...