POLITYKA

Niedziela, 21 kwietnia 2019

Polityka - nr 3 (3194) z dnia 2019-01-16; s. 19-21

Polityka

Mariusz Janicki

Dąsy i pląsy

Chociaż opozycja, wystawiając jedną listę, bez trudu pokonałaby PiS w obu ­nadchodzących wyborach, jest teraz od tego dalej niż jeszcze kilka tygodni temu. ­Kilkuprocentowe ugrupowania na nowo kalkulują swoje szanse.

Zamiast tworzenia jednej dużej koalicji trwają próby zawarcia sojuszy cząstkowych, dwuczłonowych, zdobycia przewagi, która pozwoli na występowanie z pozycji siły. Przeciągany jest zwłaszcza PSL, choć w tej chwili chyba najbardziej prawdopodobna jest koalicja w wyborach europejskich ludowców z Platformą, na bazie wspólnej frakcji w europarlamencie, czyli EPP. Koalicja Obywatelska natomiast, jak ostatnio stwierdziła Katarzyna Lubnauer, to formacja stworzona jednorazowo na wybory samorządowe i obowiązuje tylko lokalnie, a na kolejne wybory trzeba tworzyć od zera nową. Opozycyjni liderzy dają do zrozumienia, że wiele się dzieje, tylko tego na razie nie widać. Pytanie tylko, czy zjednoczenie zdążą zobaczyć wyborcy.

Jednocześnie sondaże w ostatnim czasie dowiodły dwóch rzeczy: opozycyjne partie idące do wyborów oddzielnie na pewno nie pokonają PiS, ale decydując się na jedną listę, na pewno z partią Jarosława Kaczyńskiego wygrają, zarówno do PE, jak i do Sejmu oraz Senatu. To istotne badania, bo mierzą się tezą, iż „elektoraty opozycyjne nie dodają się prosto”, że „część nie zagłosuje na wspólną ...