POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 29 (2967) z dnia 2014-07-16; s. 20-21

Temat tygodnia

Wiesław Władyka

Dawniej 22 lipca

22 lipca PRL obchodziła jako święto państwowe, bo tego dnia, w 1944 r., wydano osławiony Manifest Lipcowy, uznany akt założycielski nowej Polski. Właśnie mija 70 lat od początku Polski Ludowej, niedawno też obchodziliśmy 25-lecie jej końca. To szmat czasu. Ale im dalej, tym gorzej radzimy sobie z tą częścią naszej historii.

Każdego kolejnego 22 lipca Polska Ludowa napinała muskuły, organizowała manifestacje i wiece, przecinała wstęgi na zakończenie wielkich budów i czynów społecznych, a przywódcy wygłaszali mowy. Dzisiaj nikt już właściwie o tym święcie nie pamięta, nawet lewica postkomunistyczna coraz mniej. Może dlatego, że nie chce prowokować swoich przeciwników do kolejnych ataków na przeszłość, na PRL.

Polska Rzeczpospolita Ludowa odeszła; można powiedzieć, że każdego roku po 1989 odchodzi coraz bardziej bezpowrotnie w przeszłość. Ale jednocześnie PRL jest silnie obecna we współczesnej polityce historycznej, jest bez przerwy przywoływana i rozliczana. Ostatnio choćby z okazji śmierci generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Zdawałoby się, że 25 lat po likwidacji PRL komfort dyskutowania, rozprawiania i rozmawiania o tamtej Polsce powinien się zwiększać, a jej znajomość powinna być coraz szersza i głębsza, także bardziej subtelna i zniuansowana. Niestety, tak się nie dzieje. Ta rozmowa – jak wiele innych – została zerwana wraz z narastaniem wojny polsko-polskiej, zastąpiona pró...