POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 45 (2832) z dnia 2011-11-02; s. 18-20

Polityka

Mariusz JanickiCezary Łazarewicz

Delfin i rekin

Kolejny odcinek nudnego już serialu pt. „Zbigniew Ziobro krytykuje partię, ale nie chce jej opuszczać i szanuje prezesa” tym razem może mieć jednak nieoczekiwane zakończenie.

Zbigniew Ziobro albo będzie grał na siebie i zostanie zwykłym, choć piastującym wysokie stanowiska politykiem, albo będzie grać na sprawę, czyli o miejsce w historii. Takie drogi rozwoju widział przed nim prezes PiS, zastanawiając się, którą pójdzie. „Jest ciągle zawieszony między dwoma rozwiązaniami” – pisał w swojej wyborczej książce, przyznając jednocześnie, że wie o tym, iż Ziobro szykowany jest na jego następcę. Problem w tym, jak pisał Jarosław Kaczyński, że sam nie wybiera się jeszcze na emeryturę.

O tym, że Ziobro wróci i będzie kimś bardzo ważnym, wiedziano od wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2009 r. Już wtedy na wiecach wyborczych było widać, że rodzi się nowy lider. Na spotkania w Małopolsce waliły tłumy, a ludzie pytali go, czy zamierza wystartować w nadchodzących wyborach prezydenckich. Były minister uśmiechał się tajemniczo, jak to on, i odpowiadał, że PiS ma swoich liderów – braci Kaczyńskich. I to oni prowadzą partię do zwycięstwa. ...