POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 16 (3157) z dnia 2018-04-18; s. 43-45

Świat

Artur Domosławski

Delfin w trójkącie bermudzkim

Po raz pierwszy od prawie sześciu dekad przywódca Kuby nie będzie się nazywał Castro. Czy to będzie Miguel Diaz-Canel?

Kuba w przededniu historycznej sukcesji – po 12 latach rządów Raula Castro, młodszego brata Fidela – to w wielu obszarach życia świat zupełnie inny niż ten z wcześniejszych pięciu dekad. Więcej swobód i możliwości, bardziej otwarte granice – zarówno dla Kubańczyków, jak i zagranicznych inwestorów; mniej dawnego strachu. Choć zarazem pojawiły się nowe niepokoje.

Gdy w 2006 r. Raul przejął władzę od schorowanego Fidela, po pierwszych nieudanych próbach zachowania „starego” przekonał się, że nie da się zarządzać krajem tak samo jak wcześniej. Ogłosił, że „albo naprawimy sytuację, albo spadniemy w przepaść”. Zaczął wprowadzać kapitalizm, w dozowanych dawkach i pod kontrolą partii – trochę tak, jak robiono to w Polsce pod koniec lat 80. Kuba ma jednak trudniej niż Polska 30 lat temu: od rewolucji w 1959 r. zmaga się z blokadą ekonomiczną, jaką nałożyły na nią USA.

To ważna okoliczność, bo kłopotów Kuby nie da się zrzucić jedynie na felery planowej gospodarki socjalistycznej. Dodać huragany systematycznie pustoszące wyspę i upadek demoludów, ...