POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 5 (2489) z dnia 2005-02-05; s. 18

Komentarze

Witold Pawłowski

Demokracja etniczna

Wyboru Irakijczycy dokonają za rok, głosując za federacją lub rozpadem

Łatwo jest irackie wybory, traktowane przez Amerykę jako wzór dla innych państw islamu, przedstawić jako parodię demokracji. Utajnione listy kandydatów; punkty wyborcze zmieniające lokalizację aż do ostatniej chwili, żeby zmylić wrogów, a na sporym obszarze zamknięte przez cały dzień wyborów, bo strach było je otworzyć; do tego 38 ofiar śmiertelnych w wyborczą niedzielę, w tym kilka z własnej woli – samobójczych zamachowców. Jeśli to ma być wzorzec wolnych demokratycznych wyborów dla świata arabskiego, to może lepiej nie wkraczać na tak niebezpieczną ścieżkę.

W przypadku Iraku nie ma tego dylematu: dyktator Saddam został obalony i teraz to amerykańskie zwycięstwo sprzed dwóch lat trzeba zagospodarować. Jeśli ten proces się powiedzie, 30 stycznia 2005 r. będzie traktowany jako punkt zwrotny w budowaniu nowego Iraku. Po pierwsze frekwencja: choć na razie mocno przybliżona, wskazuje, iż około 60 proc. Irakijczyków, mimo kampanii zastraszania, zdecydowało się oddać głos. W plebiscycie kto za, a kto przeciw, to pierwsze ważne zwycięstwo. Po drugie wielopartyjność: to pierwsze takie wybory w ...