POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 17 (3208) z dnia 2019-04-24; s. 72-74

Świat

Paulina Wilk

Demokracja i menstruacja

Virginia Woolf uważała, że kobieta do niezależności potrzebuje własnego pokoju i 500 funtów rocznie. 600 mln Hindusek powiedziałoby, że najpierw przydałaby się łazienka z czystą wodą.

Jaki jest związek między własnym kranem a wolnością i demokracją? Nigdzie nie widać tego lepiej niż w Indiach. Kobiety stanowią 48 proc. społeczeństwa, ale tylko 18 proc. z nich ma dostęp do sanitariatów i zaledwie 2 proc. na terenach wiejskich używa podpasek higienicznych.

Ten sam kraj – dumnie używający przydomku najludniejszej demokracji świata, w której trwają właśnie największe w dziejach wybory parlamentarne – powierza paniom rekordowo niską liczbę miejsc we władzy ustawodawczej. W odbywających się od kwietnia do maja – fazowo – wyborach głosować może 430 mln kobiet, ale zaledwie 8 proc. miejsc na listach zajmują kandydatki.

Jest to wynik gorszy niż ostatnio – w kończącej się kadencji kobiety stanowiły 12 proc. osób zasiadających w niższej izbie parlamentu (gorzej niż nad Gangesem jest tylko w kilku krajach, m.in. Chinach, Pakistanie i Arabii Saudyjskiej) i choć to grubo poniżej światowej średniej (24 proc.), indyjskie parlamentarzystki mają przynajmniej jeden powód do zadowolenia. Jako nieliczne w kraju, przychodząc do pracy, mogą być pewne, ż...