POLITYKA

Niedziela, 24 marca 2019

Polityka - nr 50 (3190) z dnia 2018-12-12; s. 34-35

Społeczeństwo

Violetta Krasnowska

Dentobusy i inne fikcje

Rozmowa z pediatrą Piotrem Jareckim o postawionej na głowie opiece lekarskiej nad dziećmi, marnotrawieniu środków i nierównościach społecznych.

VIOLETTA KRASNOWSKA: – Dyżuruje pan jako pediatra w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej. Jak z perspektywy tego najniższego szczebla drabiny systemu opieki zdrowotnej widzi pan opiekę nad zdrowiem dzieci? W końcu pediatrzy dostępni są całą dobę, a ze strony rządzących padają jeszcze obietnice otwierania gabinetów lekarskich i dentystycznych w szkołach.
PIOTR JARECKI: – Mam za sobą 33 lata pracy jako pediatra, również w pomocy doraźnej. Od czwartego roku studiów wiedziałem, że będę pediatrą. Moja praktyka studencka w Centrum Zdrowia Dziecka w 1982 r. tylko to potwierdziła. Pracowałem na oddziale noworodków, w pogotowiu, w hospicjum dla dzieci, w przedszkolu specjalnym, no i teraz w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej. I z pełną odpowiedzialnością mówię, że nie ma u nas żadnego systemu ochrony zdrowia dzieci. To wszystko ma wiele z picu, pokazówki. Mówi się o otwieraniu gabinetów lekarskich w szkołach jako o czymś, co poprawi opiekę medyczną dziecka. Błąd. To powrót ...

Piotr Jarecki, lekarz pediatra, obecnie lekarz dyżurny w Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej w Lublinie, prezes fundacji Międzynarodowy Instytut Zdrowia Dzieci i Młodzieży, członek Komisji Ekspertów ds. Zdrowia Rzecznika Praw Obywatelskich.